Social media 170 lat temu – czytelnicy Kuriera Warszawskiego jako sieć kuzynów

36% wiadomości o zgonach odnotowanych w „Kurierze Warszawskim” w latach 1821-61 dotyczy osób z Wielkiej Genealogii Minakowskiego (na Wielcy.pl i Sejm-Wielki.pl). Jest to aż 6.446 spośród 18.039 nekrologów opublikowanych w pierwszych 41 latach istnienia „Kuriera”, który wówczas był głównym dziennikiem w Warszawie. Około 2000 egzemplarzy „Kuriera” (tyle codziennie drukowano) zawierało kronikę wszystkiego, co się działo ciekawego w wąskiej grupie ludzi umiejących sprawnie czytać, z której to grupy wykluła się późniejsza „inteligencja”.

Myśląc o prasie i mówiąc o jej upadku pamiętamy czasy, gdy gazety rozchodziły się w setkach tysięcy egzemplarzy. Ale tak się stało przecież dopiero zupełnie niedawno – pierwotnie (za czasów naszych praprapradziadków) nakład największych dzienników był mniejszy, niż dziś mają dzisiaj posty znanych dziennikarzy na Facebooku lub Twitterze. W okresie międzywojennym nakład „Kurjera” wynosił około 40.000-50.000 egzemplarzy. Ale w roku 1877 było to jeszcze tylko 12.000. To i tak było dużo, bo w 1868 drukowano 4.000 egzemplarzy dziennie, co stało się możliwe po unowocześnieniu drukarni. Wcześniej – było to najwyżej 2.000 egzemplarzy.

Około 1850 r. Warszawa liczyła 120-140 tysięcy mieszkańców. Całe Królestwo Polskie miało około 5 mln mieszkańców (w 1844 – 4,7 zaś w 1868 – 5,7 mln). Można więc szacować, że około 1850 r. grupa czytelników prasy codziennej stanowiła około 1-2% mieszkańców stolicy, co odpowiada mniej więcej udziałowi osób ze średnim wykształceniem około 1930 r. (gdy maturę zdawało rocznie 15 tys. osób w kraju).

Rozpoznanie zasięgu oddziaływania „Kuriera Warszawskiego” jest możliwe dzięki zebraniu wszystkich zawiadomień o zgonach, jakie zostały w nim opublikowane. Dokonał tego p. Andrzej Tyszka, publikując czterotomowe wydanie zawierające streszczenia 18.039 zawiadomień, jakie opublikowano przez pierwsze 41 lat. Określenie „nekrolog” jest tu trochę mylące, bo kojarzy się z dzisiejszymi ogłoszeniami płatnymi, jakie zlecamy po śmierci bliskich nam osób. Tymczasem teksty publikowane w „Kurierze” były raczej doniesieniami o ważnych wydarzeniach, o charakterze społecznym: skoro zawiadamiano o występach trupy teatralnej czy też o przyjeździe ważnej osobistości, tak samo zawiadomienie o zgonie było zaproszeniem na ważne społeczne wydarzenie, jakim były uroczystości pogrzebowe.

Niecały rok temu udało mi się (dzięki wielkiej uprzejmości autora) uzyskać wersję elektroniczną „Nekrologów”, w której szukało mi się dużo łatwiej niż w zakupionej wcześniej wersji papierowej. Wiele miesięcy starannie przeglądałem tę listę, wyszukując tych samych osób w aktach zgonu (zwłaszcza w tych, które publikowane są w indeksach Geneteki) oraz na nagrobkach Cmentarza Powązkowskiego. Nie wszystkich jeszcze znalazłem – zapewne spora część z tych osób zmarła poza Warszawą lub w parafiach, których akta zgonu nie zostały jeszcze zaindeksowane (lub wręcz zaginęły). Dlatego w bardzo wielu przypadkach po prostu nie wiem, kim była osoba zmarła, bo nie jestem w stanie jednoznacznie utożsamić (choćby dlatego, że nekrolog jest zbyt pobieżny).

A jednak wynik 36% jest moim zdaniem znakomity. Oznacza on, że jest już w mojej genealogii co najmniej jedna na każde trzy osoby zmarłe w latach 1821-61, o których warto było powiadomić czytelników prasy. Oznacza on, że osoba urodzona w wieku XX, której przodkowie jeszcze przed powstaniem styczniowym należeli do osób czytających prasę codzienną i mieszkali w Warszawie lub okolicach, prawie na pewno może się znaleźć w mojej genealogii – jeżeli nie po tej, to po tamtej linii – bo przecież w latach 1821-61 umierały osoby urodzone przeciętnie około roku 1800, a więc pradziadkowie osoby urodzonej sto lat później. A każdy z nas pradziadków ma aż ośmioro.

Pełną listę osób z mojej genealogii odnalezionych w nekrologach „Kuriera” umieściłem tutaj: http://www.sejm-wielki.pl/kurierwarszawski.php – lista ta jest bardzo długa, ale wszystko jest na jednej stronie, więc łatwo ją można przeszukiwać w przeglądarce.

Dla przykładu, z moich przodków, znalazłem tam troje, każde z innej linii:

  • prapraprababcia mojego dziadka, Wacława Minakowskiego, Katarzyna z Rogowskich BIERNAWSKA „zm. 27 II 1848 we wsi Mąkolice w 78 roku życia, zostawiła czterech synów i trzydzieścioro sześcioro wnucząt; inf. z Piotrkowskiego”
  • Dziadek dziadka mojej babci, Zofii z Radzickich Minakowskiej, Józef RADZICKI „b. komisarz skarbu w b. komisji woj. płockiego, kawaler Orderu św. Stanisława III kl., syn niegdy Teresy z Krajewskich i Józefa Radzickiego, podkomorzego zakroczymskiego, zostawił z pierwszej żony Antonilli z Madalińskich sześcioro dzieci i piętnaścioro wnuków; zm. 26 VI 1853 po długoletniej słabości we wsi Mystkowcu-Szczucinie, w pow. pułtuskim, w wieku lat 73” (jest tu też nekrolog jego drugiej żony, i trzech sióstr: Feliksy Nosarzewskiej, Konstancji Rościszewskiej i Franciszki Kisielnickiej)
  • Prababcia babci mojej babci, Zofii z Radzickich Minakowskiej, Antonina z Idźkowskich MARKOWSKA, „zm. 31 XII 1843 w domu nr 673A przy ul. Leszno w Warszawie, eksp. 2 I 1844 na cm. Powązkowski, nab. żał. dnia następnego w kośc. Karmelitów na Lesznie, zapr. syn”

Jak widać choćby z powyższego zestawienia – nie tylko mieszkańcy Warszawy byli ujęci w tym zestawieniu, skoro z moich trojga tylko jedno zmarło w Warszawie. Widać też, że nekrologi owe bywają znakomitym źródłem informacji o osobach, których dotyczą – i całych ich rodzin.

Dla mnie w tym wszystkim najważniejsze jest to, że lista osób, których śmierć odnotowano w „Kurierze” pomaga wybrać spośród morza dostępnych informacji o różnych ludziach zmarłych w tym czasie te osoby, które były „godne wzmianki”, a więc takie rodziny, które warto badać dalej. Chodzi o tę cechę, którą dzisiejsi redaktorzy Wikipedii nazywają z angielska „Notability” – bo przecież „Kurier Warszawski” był również poniekąd odpowiednikiem dzisiejszej Wikipedii, dostarczając ludziom wiadomości na temat współczesnego im świata.

Wśród nekrologów „Kuriera”, na 6446 zidentyfikowane w mojej genealogii, aż 3444 (czyli 53%) ma „wagę koligacji PSB” ponad 100. Czyli dużo. Tymczasem na odwrót – wśród osób w mojej genealogii, które mają „wagę koligacji PSB” większą od 100, a zmarłych w latach 1820-61 (gdzie znam datę zgonu) – jest 9533. A więc nie tylko co trzecia osoba, której zgon odnotowano w „Kurierze” jest w mojej genealogii, ale też co trzecia osoba o wysokiej wadze koligacji, zmarła w tym czasie, została odnotowana w nekrologach „Kuriera”. Zależność mamy w obie strony.

Mając taką prasę nie dało się odbijać dziennie więcej egzemplarzy - każda kartka musiała być odbita osobno!

Mając taką prasę nie dało się odbijać dziennie więcej egzemplarzy – każda kartka musiała być odbita osobno! Źródło: „Kurjer Warszawski: książka jubileuszowa ozdobiona 247 rysunkami w tekście 1821-1896” http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/doccontent?id=923

Ten wpis został opublikowany w kategorii Genealogia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *