Szukam partnera, nie pieniędzy

Odkąd zacząłem pracować wyłącznie na swoim, otrzymałem już kilka mniej lub bardziej poważnych ofert wsparcia finansowego. To bardzo miłe… ale nie tego teraz potrzebuję. Potrzebuję biznesowej „drugiej połowy”. Kogoś jak Jobs dla Wozniaka, Brin dla Page’a, Allen dla Gatesa, Packard dla Hewletta – albo na odwrót…

Zdaję sobie sprawę że z inwestorem jest tak jak z każdym innym kredytodawcą: każdy kredyt trzeba kiedyś spłacić z odsetkami. A te odsetki potrafią być całkiem wysokie, o czym wielu się ostatnio przekonało w ostatnich latach. Tymczasem tak się składa że dzisiaj (inaczej niż kilkanaście lat temu) zbudowanie firmy internetowej nie wymaga dużych nakładów: oprogramowanie można wykorzystać darmowe albo samemu je sobie napisać na darmowych elementach; serwery i dostęp do Internetu są tanie jak barszcz; infrastruktura serwerów dedykowanych tak wyewoluowała, że koszt utrzymania dużego serwisu odwiedzanego przez milion ludzi na miesiąc można zmieścić w kilkuset złotych miesięcznie…

Oczywiście, jeżeli ktoś nie chce samemu programować, to musi ponosić koszty wynajęcia programistów. W pierwszej wersji tego zdania napisałem „nie potrafi” zamiast „nie chce”, ale to zmieniłem, bo od czasu Wielkiej Bańki Internetowej języki programowania stron WWW znacznie się uprościły i wyewoluowały – tak że zasadniczo umiejętność ta jest dostępna dla każdego, kto chce ją posiąść. Jeśli zatem ktoś nie chce samemu programować, może wynająć takich, którzy to umieją i lubią za całkiem niewielkie pieniądze. Gdybym potrzebował pomocy w programowaniu, to samodzielnie znalazłbym na to środki.

Jakoś tak jednak się dzieje, że znaczna część firm informatyczno-internetowych była tworzona przez pary przedsiębiorców. To chyba nie jest przypadek:

  • Google stworzyło dwóch doktorantów informatyki: Larry Page i Siergiej Brin;
  • Microsoft stworzyło dwóch studentów: Bill Gates i Paul Allen;
  • Bill Hewlett i David Packard rzucali monetą, by rozstrzygnąć czy ich firma będzie się nazywać Packard-Hewlett czy Hewlett-Packard;
  • Steve Wozniak znał się na budowaniu komputerów, a Steve Jobs jest geniuszem w ich sprzedawaniu.

Moje pomysły biznesowe są rozległe – wiem co robić przez kilka lat i będę moje plany systematycznie wdrażał w życie. Częścią tych planów jest to, by moja działalność nie potrzebowała zewnętrznych inwestycji finansowych. W ten sposób będę mógł sobie zagwarantować niezależność badawczą i to, że będę robił to, w co sam naprawdę wierzę, a nie to w co wierzą inwestorzy. Jednak ktoś, kto wsparłby mnie swoimi pomysłami i swoją pasją, bardzo by mi się przydał.

Kogo tak naprawdę poszukuję? Przede wszystkim kogoś od marketingu i sprzedaży.  Z kim razem zbudujemy produkt-marzenie. Z pewnością genealogia elit polskich jest czymś, co powinno interesować wszystkich Polaków. No dobrze, połowę. A niech i będzie tylko 10% – to nadal kilka milionów osób. Oni potrzebują Wielkiej Genealogii Minakowskiego, potrzebują Elity Rzeczypospolitej, potrzebują też paru innych produktów, nad którymi pracuję. Tak, zgadzam się że większość z nich nie wie, że tego potrzebuje. Ale kiedy S. Wozniak tworzył komputer Apple I, również większość ludzkości nie wiedziała, że potrzebuje komputerów osobistych. I dowiedzieliby się o tym dużo później, gdyby nie jego partner, S. Jobs. Z pewnością jest tak, że w ludziach tkwi taka potrzeba, należy ją tylko wydobyć na wierzch — i zaspokoić. Wierzę w to głęboko.

Można też podejść zupełnie inaczej do tej kwestii i zbudować produkt bardzo ekskluzywny, nie dla każdego, ale dla wybranych. Można wykorzystać wehikuł, jakim są moje serwisy genealogiczne, by zbudować na nich coś jeszcze bardziej elitarnego niż Elita Rzeczypospolitej. Możliwych kierunków rozwoju jest multum, ale dobór właściwych powinien być przemyślany, a nie przypadkowy. Ktoś, kto będzie to realizował musi w to wierzyć i rozumieć.

A może ja chcę za dużo? W końcu Amazon.com zrobił Jeff Bezos, a Facebook – Mark Zuckerberg i obaj rządzą nimi jednoosobowo… Otoczeni tysiącami współpracowników, ale jednak „samotni na szczycie”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomysły biznesowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Szukam partnera, nie pieniędzy

  1. Pingback: Mądrzy ludzie jadą do Krakowa | Minakowski.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *