Kindle DX – pierwsze wrażenia

W moim nowym Kindle DX najbardziej podoba mi się synchronizacja z iPhone: jadąc tramwajem używam Kindle DX, w którym czytana książka ma rozmiar porządnego podręcznika akademickiego (B5) i czyta się ją równie łatwo i wygodnie. Ale kiedy stoję w sklepie w kolejce do kasy, wyciągam z kieszeni iPhone, włączam aplikację „Kindle”, a ona… pyta, czy może otworzyć tę książkę w miejscu, w którym ostatnio przerwałem jej lekturę na „dużym” Kindle. Nazajutrz rano w tramwaju wyciągam z plecaka „dużego” Kindle, a on otwiera mi książkę na stronie tej, na której przestałem ją czytać w iPhone. Co jeszcze?

Decyzję o zakupie KindleDX podjąłem ostatecznie trzy dni temu: w poniedziałek ok. 13:00. Wszystkie Kindle DX, na cały świat, wysyłane są z magazynu w Newark, Delaware w USA. Zdziwiłem się, bo myślałem, że jakieś magazyny będą w Europie. Okazało się to nieistotne. Otóż urządzenie zostało spersonalizowane (połączone z moim kontem na Amazon.com), zapakowane i wysłane tego samego dnia, a po półtorej doby było już w magazynie koło Katowic. Tam niestety czekało dobę na odprawę celną, ale w końcu, po trzech dobach od zamówienia, trafiło do moich rąk.

Dlaczego podkreślam wyraźnie, że chodzi o KindleDX, a nie o „zwykłe” Kindle? Bo różnica jest zasadnicza: jak między „czytadłem” („paperback”) formatu kieszonkowego, a podręcznikiem akademickim. Otóż na zwykłym 6-calowym czytniku, jak zwykły Kindle czy posiadany wcześniej przeze mnie Cybook Gen3, dobrze się czyta właśnie „literaturę wagonową”. Ekran jest mały i ciężko na nim czytać teksty trudniejsze. Za to na stronie Kindle DX widać już tyle ile w normalnym akademickim podręczniku czy książce fachowej – i do takich zastosowań zdecydowanie się już nadaje.

Rozpakowywanie wyglądało tak:

Obserwacje warte odnotowania:

  • Przeglądarka internetowa nie obsługuje polskich liter (nawet w amerykańskiej Wikipedii, zakodowanej UTF8). Jednak litery w książkach działają dobrze. Ale przeglądarka internetowa to tylko dodatek, przy okazji. Choć jak już ma się ten darmowy dostęp do Internetu na całym świecie, to chciałoby się z niego trochę lepiej skorzystać…
  • PDF-y wgrywa się bardzo łatwo: po podłączeniu przez USB widać Kindle jako dysk (prawie 4GB wolnego miejsca), na który można wgrać dowolny plik.
  • Niektóre PDF-y nie działają (nie chcą się otworzyć w ogóle), inne są nieczytelne, ale znakomicie się czyta Nowy Testament w pełnej grece klasycznej ze wszystkimi akcentami, tak jak tu:

  • Rozdzielczość 1200 x 824 pikseli i 16 odcieni szarości na ekranie 9,7 cala (25 centymetrów przekątnej!) powodują, że czytając z normalnej odległości (jak podręcznik) nie zauważa się poszczególnych pikseli, to jest po prostu książka.
  • Dużym problemem jest zupełny brak książek polskojęzycznych na Kindle w Amazon.com. Powiem więcej: w ogóle bardzo mało jest książek dotyczących spraw polskich, a jeżeli są, to pisane z perspektywy przeciętnego Amerykanina.
  • Natomiast Kindle (i stojące za nim Amazon.com) jest znakomite do tego, by być na bieżąco w sprawach globalnych. Np. zachwycił cię czyjś wykład na TED? Książkę tegoż autora, będącą rozszerzoną wersją wykładu można mieć w ciągu minuty.

To tyle na szybko, być może później coś jeszcze dopiszę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia Internetu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Kindle DX – pierwsze wrażenia

  1. Maciej Bebenek pisze:

    Czy przeglądarka obsługuje cały internet czy tylko jego podzbiór widziany oczami Amazona? 🙂
    Czy można coś w przeglądarce napisać, np. w gmail.com?

  2. Przetestowałem – działa! Wszedłem Kindlem na gmail.com, zalogowałem się (nawet przez HTTPS), napisałem maila i doszedł.

  3. Twitter zwykły nie działa (nie da się submitować wpisu). Ale wersja mobilna (http://mobile.twitter.com) działa bez problemu (choć bez polskich liter)

  4. Maciej Bebenek pisze:

    Czyli mamy internet w zakresie podstawowym (bez multimediów itp.) za $379.00 🙂 nieomal na całym świecie?
    Ciekawe, czy można go użyć jako modemu…
    😛

  5. mmazur pisze:

    Jak jest z dostępnością literatury technicznej i jej takim sformatowaniem, żeby się różne wykresy i tabele mieściły jak trzeba? Ja sobie kilka dni temu zamówiłem zwykłego Kindle’a 3 z założeniem, że jeśli będę potrzebował przeczytać coś rzeczywiście technicznego z np. dużą ilością kolorowych wykresów na całą stronę, to i tak nie wiem na ile Kindle DX by się do tego nadawał.

  6. Sebastian pisze:

    Czyli lepiej kupić iPada ???? 😉

  7. Zależy do czego. Do czytania książek na wolnym powietrzu absolutnie KindleDX. Do facebookowania absolutnie iPad. A jak ktoś robi jedno i drugie – najlepiej mieć oba.

  8. Sebastian pisze:

    Może się mylę, jeśli tak proszę mnie wyprowadzić z błędu, ale czy Kindle nie pozwala na odczyt tylko książek z amazona a na iPadzie da się otworzyć wszystko? No i nie ma problemów z polską czcionką?

  9. @Sebastian
    Ale to nie chodzi o to, CO SIĘ DA, tylko co jest WYGODNIEJ. Przygoda z książką to kilka lub kilkanaście godzin z jedną pozycją. Najwygodniej czyta się na KindleDX, mniej wygodnie na papierze celulozowym, a jeszcze mniej wygodnie na iPadzie, zaś monitor komputera jest jeszcze dalej.

    Tyle, ile mam do zrobienia z książką (przewracanie kartek, zaznaczanie ciekawych fragmentów, kupowanie nowych książek) Kindle robi rewelacyjnie: jest lekki, bardzo kontrastowy (pod dowolnym kątem i w dowolnie jasnym świetle), a bateria wystarcza na tydzień czytania. No i jest dwa razy tańszy od iPada, więc stres związany z jego ewentualnym zniszczeniem jest mniejszy.

    Jak ktoś nie czyta książek, to KindleDX mu niepotrzebny. Ale mnie nie obchodzą ludzie, którzy nie czytają książek.

  10. Robert Drózd pisze:

    @Sebastian: na Kindle da się przeczytać prawie każdy format, choć niektóre (EPUB, DOC, HTML) wymagają prostej konwersji. Większą wadą jest brak obsługi zabezpieczonych PDF które można kupić w polskich księgarniach.

    Ale jeśli chcemy czytać po angielsku, to niemal cały swój katalog w formacie Kindle sprzedaje np. wydawnictwo O’Reilly.

    I troszkę nie zgodzę się z Markiem, że zwykłe Kindle 6″ nadaje się tylko do „literatury wagonowej”. Czytam sobie na tym publikacje właśnie z OReilliego – i czy to książka o systemach rekomendacji, usability czy CSS, to nie mam specjalnych z nią problemów. Faktycznie, gdy czyta się wywód na dwa ekrany, to trochę trudno przyzwyczaić się, że nie mamy wszystkiego przed oczami, ale rekompensuje to wygoda – bo 6″ da się wyciągnąć i w autobusie i w kolejce…

    Rzecz jasna do PDF nie bardzo się to nadaje, znacznie większy komfort będzie przy 10″.

    ps. przy okazji bezwstydnie zareklamuję swój serwis poświęcony Kindle: http://swiatkindle.pl/

  11. Kompas pisze:

    Ależ mi narobiłeś apetytu… Zresztą miałem go na Kindla już dawno temu – zaraz po tym jak się pojawił i potem jak zobaczyłem u Ciebie ten mniejszy model… A teraz to już zupełnie. Nic tylko się biorę do roboty, kasę zarabiać 🙂

  12. Lukasz pisze:

    O kurcze, a ja właśnie myślałem, że 6” mi wystarczy. Normalnie czytam na iPadzie, ale narzeczona zbyt często z niego korzysta, gdy ja chcę.
    A tak wogóle, to ile cła/vatu było przy ocleniu tego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *