Ordon był Żydem. Mam go w genealogii.

Konstanty Juliusz Ordon, obrońca reduty nr 54 na warszawskiej Ochocie (w 1831 r.) był Żydem. Czy Państwo o tym wiedzieli? Nie tylko pułkownik Berek Joselewicz (obrońca Pragi w 1794) czy Marek Edelman (obrońca warszawskiego Getta w 1943), ale on także. Historia ta jest bardzo ciekawa i pouczająca.

Zainteresowanych fenomenem udziału Żydów w powstaniach (dlaczego było ich tak mało? dlaczego tak mało o nich wiemy?) odsyłam do fascynującego szkicu p. prof. Marii Janion Pułkownik żydowski (w: Bohater, spisek, śmierć – wykłady żydowskie, Warszawa 2009), która opisuje to zjawisko na przykładzie dziejów pułkownika Berka Joselewicza (poległego w 1809 pod Kockiem). Pułk Joselewicza został wybity niemal do nogi w 1794, sam Joselewicz jednak ocalał. Podobnie jak ocalał też Marek Edelman – jeden z dowódców powstania w Getcie warszawskim 1943 r., choć prawie cała ludność Getta została wymordowana przez Niemców (podobnie jak ludność cywilna Pragi – w znacznej części żydowska – prawie cała została wymordowana przez Rosjan 149 lat wcześniej).

Wszyscy wiemy, że Konstanty Ordon nie wytrzymał presji tego, że przeżył choć powinien był zginąć. Wiemy to, bo uczyliśmy się o tym wszyscy na lekcjach w szkole podstawowej. Joselewicz i Edelman unieśli to brzemię i walczyli dalej (Joselewicz jako oficer a Edelman jako lekarz), Ordon zaś nie dał rady i ostatecznie popełnił samobójstwo. To wiemy. A czego nie wiemy o bohaterskim – mimo wszystko – obrońcy Woli?

Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,
Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.
Sześć tylko miała armat; wciąż dymią i świecą;
I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą,
Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy,
Ile z tych dział leciało bomb, kul i kartaczy.

Wiedzę ogólną na temat osoby i pochodzenia Konstantego Ordona podsumował Jan Wszołek w artykule „Ordon Juliusz K o n s t a n t y (1810—1887), uczestnik powstania 1830/1 r., oficer w służbie piemonckiej, tureckiej i włoskiej, garibaldczyk”, zawartym w XXIV tomie Polskiego słownika biograficznego. Być może od tego czasu dokonano nowych odkryć, jednak wstępne rozeznanie pokazuje, że nadal powtarzane są te same błędy na temat jego rodziny. Gdyby ktoś znał bliższe informacje, chętnie się z nimi zapoznam, na razie jednak zacznijmy od podstaw.

J. Wszołek pisze w PSB:

Ur. 16 X w Warszawie, był drugim z 5 synów Karola Franciszka, rewizora generalnego komory celnej w Warszawie, i jego pierwszej żony Małgorzaty z Naimskich. Osierocony przez matkę w 3 roku życia, wychowywany był przez ojca. W 1. 1823—8 uczęszczał do Liceum w Warszawie, w sierpniu 1828 wstąpił do baterii pozycyjnej artylerii konnej gwardii.

A przecież… W księdze zgonów parafii św. Krzyża w Warszawie, pod numerem 1396 z roku 1829 (oryginał tutaj) znajdujemy akt zgonu o treści:

Działo się jak wyżej [tj. w Warszawie w parafi Śgo Krzyża dnia trzeciego Września tysiąc ośmset dwudziestego dziewiątego roku o godzinie dziewiątej rano].
Stawili się ciż sami [tj. Leon Piszuk czeladnik piekarski lat czterdzieści dziewięć i Michał Budzyński służący lat czterdzieści pięć maiący, obadwa w Warszawie pod liczbą Tysiąc trzysta pięćdziesiąt trzy przy Ulicy Szpitalnej zamieszkali] i oświadczyli, że w tymże Szpitalu [Dzieciątka Jezus] dnia trzydziestego pierwszego sierpnia roku bieżącego o godzinie szóstej wieczorem umarła Małgorzata Ordon, Mężatka lat pięćdziesiąt mająca, rodem z Warszawy, córka z imion niepamiętnych Małżonków Naiemskich, pozostawiwszy po sobie owdowiałego męża Franciszka Ordon, dzieci czworo Emiliana, Konstantyna i Józefa synów i Ludwikę córkę. Przekonawszy się naocznie o zejściu Małgorzaty Ordon, Akt ten przeczytany stawającym świadkom, gdy ciż oświadczyli że pisać nie umieią, przez Nas podpisany został.
X. Marcin Łaszcz za proboszcza

A więc – po pierwsze: Małgorzata z Naimskich Ordonowa, matka Konstantego, nie zmarła ok. 1813 r., ale dopiero 31 VIII 1829. Zmarła w Warszawie, w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Konstanty Ordon nie został więc osierocony przez matkę w wieku trzech lat, ale na dwa lata przed obroną Reduty i trzy lata przed wyjazdem z Warszawy w 1832 r. (okoliczności tego wyjazdu wraz z fotografią wniosku paszportowego K. Ordona bardzo ciekawie przedstawił Stefan Rakowski w „Stolicy” nr 48 z 1967 r., strony 6-7, który to artykuł warto przeczytać tutaj). Może więc Ordon powiedział lub napisał w roku 1832, że „matka go odumarła od lat trzech”, co przekuło się na legendę o tym, że jako trzyletnie dziecko został sierotą? I na tym dopiero nadbudowano osobliwą teorię o surowym wychowaniu przez ojca?

Ale to dopiero początek. Otóż jeszcze ciekawszy jest akt ślubu rodziców Ordona. Znajdujemy go w aktach stanu cywilnego II Cyrkułu miasta Warszawy pod numerem 83/1810 (oryginału tutaj początek, a tu ciąg dalszy). Oto on:

Roku tysiącznego Ośm Setnego dziesiątego dnia dziewiątego Miesiąca Grudzień. Przed Nami Ławnikiem Miasta Stołecznego Warszawy, Urzędnikiem Stanu Cywilnego gminy drugiey Miasta Warszawy w Powiecie i Departamencie Warszawskim, Stawił się: Karol Franciszek Ordon Rewizor generalny Konsumcyjny w Warszawie pod nr: tysiąc Ośm Set pięć dziesiąttrzy przy ulicy Zakroczymskiey zamieszkały, w Assystencyi Oyca Swego Jana Ordona Obywatela Warszawskiego na obchód Małżeństwa zezwalaiącego oraz oddzielnego Aktu Uszanowania zrzekaiącego się, liczący lat dwadzieścia siedm przeszło, podług złożonej Metryki, która wyiętą została z Ksiąg Kościoła Ewangelickiego Warszawskiego. Stawiła się także Panna Małgorzata Naimska u zwyż nadmienionego Ordona bawiąca się, Córka Ignacego Naimskiego Obywatela Łęczyckiego którego piśmienne zezwolenie do niniejszego Aktu składa, i Tekli z Zielińskich żyiącey Matki, licząca podług złożoney Metryki wyiętey z Ksiąg Kościoła Warszawskiego Stego Krzyża lat dwadzieścia siedm. (…) Oświadczamy w Imieniu Prawa, iż Karol Franciszek dwoch Imion Ordon i Panna Małgorzata Naimska połączeni są z sobą węzłem Małżeństwa.
[A teraz, clou:] Rzeczeni Małżonkowie zeznali natychmiast, iż z sobą spłodzili dwóch Synów dotąd do Ksiąg Aktów Stanu Cywilnego nie wpisanych, to iest pierwszego dnia dwudziestego pierwszego Miesiąca Września roku zeszłego tysiąc ośmsetnego dziewiątego o godzinie czwartey z rana zrodzonego, któremu daią Imiona Emilian Alexander, drugiego dnia piętnastego Mca Października roku bieżącego o godzinie dziesiątey wieczór daiąc mu Imiona Konstanty Juliusz; które to dzieci za swoie uznaią. Tego wszystkiego spisaliśmy Akt w przytomności Jana Ordona oyca zaślubionego, Obywatela Warszawskiego liczącego lat siedmdziesiąt dwa, w Warszawie pod nr. tysiący tzrysta dwadzieścia siedm przy ulicy StoKrzyskiey zamieszkałego, i Stefana Buracza Kupca Obywatela maiącego lat pięćdziesiąt (…), tudzież Ignacego Jarosza Sekretarza Ministra Sprawiedliwości lat czterdzieści liczącego (…), Jakuba Naimskiego Maitra Muzyki maiącego lat dwadzieścia cztery na Kanonyi w Warszawie mieszkaiącego (…).

Przy okazji demistyfikujemy imiona Ordona: wcale nie nazywał się „Juliusz Konstanty”, jak piszą mu w encyklopediach, ale imię Konstanty było jego imieniem zarówno używanym na co dzień (tak w akcie zgonu matki) jak i pierwszym imieniem z jego aktu urodzenia.

Na pierwszy rzut oka ojciec Ordona był ewangelikiem, a matka (rzekomo zmarła młodo, co jak widać było nieprawdą) – katoliczką. Czy sam Konstanty Ordon został ochrzczony? A jeśli tak, to w jakim wyznaniu? Tego nie wiadomo. Dokument powyższy powstał na mocy Kodeksu Napoleona, obowiązującego wówczas w Księstwie Warszawskim, kiedy to przez kilkanaście lat księgi stanu cywilnego Warszawy prowadzone były wzorem porewolucyjnej Francji przez urzędników cywilnych (poza miastem Warszawą tego zresztą nie wprowadzono – tam automatycznie „merem” zostawał lokalny proboszcz chrześcijański). Wiemy natomiast, że sam Konstanty i jego starszy brat Emil urodzili się przed ślubem rodziców (lub też ślub ten był wyłącznie religijny – zjawisko dość popularne u ówczesnych Żydów).

Dowiadujemy się jednak, że Małgorzata Ordonowa pochodziła z warszawskiej rodziny Naimskich i Zielińskich. Tymczasem była to znana rodzina frankistów, czyli Żydów, którzy najpierw przyłączyli się do ruchu Jakuba Franka (zmarłego w 1791 r.), a potem masowo przechodzili na katolicyzm. Być może rodzice Małgorzaty Ordonowej ochrzcili się przed jej narodzeniem, ale nie mam obecnie co do tego pewności. Być może w pierwszych latach jej życia była jeszcze Żydówką. Cechą charakterystyczną rodzin frankistowskich była ich wielka „wsobność”. Inna córka Ignacego i Tekli Naimskich, Wiktoria, wyszła za Tadeusza Zielińskiego (zapewne brata ciotecznego). Wnuczka ich brata, Kazimierza, Ewelina Naimska, wyszła z kolei za Juliana Naimskiego (którego pradziad, Marcin Naimski, był zapewne bratem Ignacego, tj. dziada Konstantego Ordona).

Nazwisko „Naimski” zostało utworzone sztucznie. Obecnie w Polsce (wg K. Rymuta na podstawie danych bazy PESEL z 2003 r.) nosi je siedem osób. Nie znalazłem osób o tym nazwisku starszych niż wspomniany Ignacy, ojciec Małgorzaty Ordonowej. Teodor Jeske-Choiński w Neofitach polskich (s. 65-66) wymienia Naimskich i Zielińskich jako towarzyszy Franka do ostatnich chwil:

Główny jednak sztab Franka, jego najwierniejsi, ci, którzy przyciągnęli za nim do Warszawy, nie opuścili „pana” w ciężkiem położeniu. Poszli do Częstochowy, a kiedy mu wypadki polityczne wróciły wolność (w r. 1773), ruszyli za nim w świat, na tułaczkę. Byli z nim w Brnie morawskim, w Wiedniu, w końcu w nadreńskim Offenbachu i zamknęli mu oczy, kiedy zszedł z tego świata (w r. 1791). Ci wszyscy: Wołowscy, Wilkowscy, Pawłowscy, Jakubowscy, Jasińscy, Jeziorańscy, Rydeccy, Matuszewscy, Zielińscy, Łabęccy, Naimscy, Krysińscy, Czerniewscy, Markiewicze, Kraśniewicze, Budzińscy, Kaplińscy, Rudniccy, Czyńscy, Zalewscy i t. d. pełnili przy „panu” ochoczo, z radością służbę szambelanów, sekretarzów, lokajów, wożniców, kucharzów, gwardzistów przybocznych i t. d.

Środowisko frankistów warszawskich żyło początkowo w znacznej izolacji zarówno od katolików polskiego pochodzenia, jak i od żydów ortodoksyjnych. Frankistów nie było tak wielu, więc jeśli wskażemy dwóch dowolnych, to i da się między nimi znaleźć pokrewieństwo. Czy zatem Celina z Szymanowskich Mickiewiczowa, żona autora Reduty Ordona sama była skoligacona z Ordonem? Oczywiście! Siostra stryjeczna Celiny Mickiewiczowej, Katarzyna z Szymanowskich Orłowska, była babką Juliana Naimskiego, którego teść, Adam (także) Naimski, był bratem ciotecznym Konstantego Ordona.

Nie wiem, kim jest wspomniany w tym akcie małżeństwa świadek Jakub Naimski, nauczyciel (maître) muzyki. Najprawdopodobniej to brat panny młodej. Jedyna znana mi osoba o tym imieniu i nazwisku, żyjąca w tym czasie, to mąż Małgorzaty Orłowskiej, siostry znanego kompozytora Antoniego Orłowskiego (1811-1861). Jedyny problem jest taki, że Jakub Naimski musiałby być starszy od swojej żony o ok. 25 lat (co zdarzało się w tamtych czasach, choć nie było zbyt częste).

Był więc Konstanty Ordon (przynajmniej po matce, ale wg zwyczaju Żydów żydowskość właśnie po matce się dziedziczy) jednym z warszawskich Żydów, którzy pokolenie wcześniej przyjęli katolicki chrzest. Należał do jednej z tych żydowskich rodzin, które wydały wielu polskich patriotów, jak choćby ostatnio Zdzisław Jeziorański (ps. „Jan Nowak”), redaktor Radia Wolna Europa czy kuzyn Ordona po matce – Piotr Naimski, szef UOP w rządzie Jana Olszewskiego. I gdy dzisiejsi potomkowie frankistów mogą sobie z tego pochodzenia sprawy nie zdawać, Ordon wiedzieć to musiał.

Od dziś można oglądać jego koligacje w Wielkiej Genealogii Minakowskiego, całość jest tutaj: http://www.sejm-wielki.pl/b/psb.20881.1 i tutaj: http://Wielcy.pl/b/psb.20881.1 .

Ten wpis został opublikowany w kategorii Genealogia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Ordon był Żydem. Mam go w genealogii.

  1. Ozdowski pisze:

    Byl czlowiekiem i to sie liczy

  2. apszczol pisze:

    Nekrolog Ludwika Naimskiego:
    http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=42804

    Nekrolog Pawla Naimskiego:
    http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=43933

    A tu nominacja Jakuba Naimskiego na sedziego pokoju w Warszawie
    http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=65443

  3. Paweł Tomczyk pisze:

    przepraszam, ale sformułowanie: „obrońca warszawskiego Getta w 1943”, brzmi dość niefortunnie. Ja wiem, że Polacy zawsze i wszędzie się bronili – ponoć gdzieś w Polsce była ulica Obrońców Monte Cassino?! – ale Marek Edelman, wraz z innymi powstańcami, bronił nie tyle instytucji czy terenu Getta, co własnej ludzkiej godności…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *