Mechanizmy wywołujące dyskusje na Facebooku i na Onecie

W książce Grooming, gossip, and the Evolution of Language (1996) Robin Dunbar przedstawia ciekawą obserwację. Stwierdziwszy, że prehistoryczne stado ludzkie od stada szympansiego było trzykrotnie większe (przeciętne stado Homo Sapiens to ok. 150 osobników, zaś Pan troglodytes to ok. 50 osobników) przedstawia wyniki prowadzonych badań.

Badania na grupach ludzkich występujących w warunkach swobodnych (np. ludzie stojący przed budynkiem w czasie ćwiczeń przeciwpożarowych nudzą się czekając na możliwość powrotu do pracy) pokazują, że ludzie zwykle zbijają się w grupki 3-4-osobowe. W takiej grupce ludzie mówią na zmianę (jedna osoba mówi, pozostałe słuchają). Gdy pojawia się piąta osoba, grupka się rozpada (mimo wysiłków uczestników, którzy chcą dalej rozmawiać razem, jest to bardzo trudne). Grupki fluktuuja – jedni się przyłączają, inni odchodzą, cały czas coś się dzieje, zasadniczy schemat jest jednak stały.

Dla Dunbara ten wynik jest jednym z głównych potwierdzeń tezy o tym, że jest to najbardziej fundamentalny sposób użycia języka: wynalazek, który pozwolił przetrwać stadom Homo Sapiens trzykrotnie większym niż stada szympansie, w sytuacji która to wymuszała (mniejsze grupy nie mogły przeżyć bo np. nie mogły stawiać wystarczającego oporu drapieżnikom, więc utworzenie większych stad było koniecznością ewolucyjną). Dla szympansów podstawowym spoiwem społecznym jest iskanie: wzajemne głaskanie się, przytulanie i przeglądanie futra w poszukiwaniu insektów. Jest to czynność 1:1 (jeden osobnik iska drugiego). U ludzi plotkowanie odbywa się w proporcjach 1:3 (średnio jedna osoba mówi, a 2 lub 3 słuchają). Taka była istotna przyczyna wynalezienia mowy (zdaniem Dunbara).

Jakie z tego wnioski dla Facebooka i jego konkurentów

Jeżeli Dunbar ma rację i człowiek w naturalny sposób może rozmawiać z maks. trzema osobami, to by wyjaśniało, dlaczego tak naturalną rzeczą jest dyskutowanie na temat linków, postów, zdjęć itp. na Facebooku. Interfejs Facebooka do prowadzenia dyskusji jest siermiężny. Ale być może stąd właśnie wynika  jego potęga! Interfejs Facebooka emuluje sytuację naturalną – tak naturalną, jak rozmowa przy obiedzie w firmowej stołówce, gdzie spotyka się przypadkowo kilka osób znających się ze sobą i rozmawiających na niezobowiązujące tematy. Zdaniem Dunbara właśnie nabycie umiejętności prowadzenia takich rozmów pozwoliło nam odróżnić się od szympansów (dzięki temu wzrosła liczebność stada, co z kolei wymusiło powiększenie kory mózgowej, której powierzchnia jest u naczelnych zawsze proporcjonalna do średniej wielkości stada).

Wydaje się, że gdyby Facebookowy mechanizm komentowania był bardziej zaawansowany, byłby gorszy – bo mniej odpowiadałby naszym wrodzonym właściwościom naszego mózgu. Jego siermiężność (np. niemożność naturalnego odwoływania się do wypowiedzi przedpiścy, brak wątkowania) powoduje, że do dyskusji nie włącza się więcej osób niż jest to optymalne (bo wtedy nie wiadomo komu się odpowiada i wszyscy krzyczą do wszystkich).

Ale co z dyskusjami długimi – jak na forum na Onecie?

Wydaje się, że za umiejętnością prowadzenia dyskusji wielowątkowych, rozbudowanych, w których biorą udział tysiące osób (jak pod niektórymi wiadomościami na Onecie) kryją się zupełnie inne czynności umysłu niż za dyskusjami na Facebooku. Być może to definiuje sposób ich prowadzenia oraz tzw. „poziom wypowiedzi”. Popularność komentowania artykułów na Onet.pl pokazuje, że ta potrzeba jest z pewnością ważna i mamy jakiś organ, którego potrzeby ona realizuje. Może chodzi tu o bitwę między dwoma stadami hominidów, prowadzoną jednak metodą pierwotnej walki na oślep (każdy zabija tylu przeciwników, ilu się da, w wielu starciach 1:1)? Może. Jak ktoś zna jakieś dobre studium psychologiczno-socjologiczno-etologiczne to niech podrzuci. Jak ktoś chciałby takie studium napisać na podstawie materiałów posiadanych przez Onet.pl – myślę że jestem w stanie pomóc w dostępie do (odpowiednio anonimizowanej oczywiście) bazy danych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia Internetu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Mechanizmy wywołujące dyskusje na Facebooku i na Onecie

  1. W przypadku dyskusji na Onecie z pewnością jakimiś kluczami są:
    – anonimowość (wszyscy piszą pod nickami)
    – tłumność (im więcej osób dyskutuje, tym więcej się przyłączy)
    – poczucie wyrażenia siebie, zajęcia stanowiska, opowiedzenia się po jakiejś stronie
    – demonstracja własnej siły/pozycji (może chodzi o takie naprężenie muskułów, by wróg sam odstąpił?)

  2. Jasiek pisze:

    Kolejnym kluczem jest działalność partyjnych młodzieżówek i agentów z nieprzychylnych Polsce krajów 🙂

  3. Wydaje mi się, że w tym przypadku mamy symbiozę jak z bakteriami w jelitach: partyjne młodzieżówki walczą ze sobą na Onecie, ale to nie one „robią oglądalność”. One raczej tworzą „klimat” który zachęca innych do zaangażowania się w dyskusję. Może trochę jak z bokserami na ringu: oni się tłuką, a widownia krzyczy. I to widownia płaci za bilety.

  4. Pingback: Minakowski.pl » Małpa rozgląda się w Internecie

  5. AP pisze:

    A co Pan robi w onecie? Przecież jest Pan historykiem, powinien Pan w instytucie jakimś siedzieć na UJ:)

  6. Praca w Onecie daje mi możliwość swobodnego zajmowania się nauką – daje mi niezależność. Kiedy jeszcze pracowałem na UJ nie było ku temu ani możliwości (trzeba było brać „chałtury” by utrzymać rodzinę) ani atmosfery.

    Teraz, jak to ujął Platon w Gorgiaszu, mam pieniądze, czas i niezależność: nie muszę rozliczać się z grantów, więc mogę swobodnie szukać prawdy… Bo interesuje mnie prawda, a nie liczba publikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *