<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Internet za 200 lat: kryształowe jaja sekretarki (making of TEDx talk)</title>
	<atom:link href="http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/</link>
	<description>Uprawianie nauki przy użyciu Internetu - dr Marek Jerzy Minakowski, chief scientist w Onet.pl</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Aug 2010 20:33:42 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: sieciobywatel</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-483</link>
		<dc:creator>sieciobywatel</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 22:52:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-483</guid>
		<description>nieprawda do nieprawda:           :)
Wynalazek prasy sieciowej spowodował lawinowe pojawianie się w obiegu różnych tekstów.   Dzieki radykalnej obniżce kosztów wydawniczych druga połowa XIX wieku to rozwój prasy, co pociągnęło za sobą utworzenie opinii publicznej. To z kolei spowodowało, że ludzie zaczęli dużo więcej publikować, dając publiczny wyraz swoim przemyśleniom. Przedtem taką możliwość miała jedynie garstka.

Nie mówimy o nagłym przyroście możliwości mentalnych. Mówimy o innym sposobie ich wykorzystywania, w celu lepszego ogarniania coraz większego strumienia informacji. Nasz umysł ma kolosalne możliwości adaptacyjne - potrafi błyskawicznie rozpoznawać wzorce i opracowywać algorytmy.

Oczywiście zgadzam się, że media będą (a przynajmniej powinny) dostosowywać się do zdolności poznawczych ludzi. Na tym polega ostatni hype na punkcie usability, UX i architektury informacji. Ale sposób przyswajania informacji także będzie ewoluował i bez sensu jest wyciąganie prostych pararel do komputerów, bo te działają zupełnie inaczej niż ludzki umysł. Polecam &lt;a href=&quot;http://www.nybooks.com/articles/23592&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;ciekawą recenzję G. Kasparowa&lt;/a&gt;, w sumie pisze on dokładnie to samo, co ja chcę przekazać. Tylko robi to jaśniej...
Dodam jeszcze, że chociaż komputery potrafią pokonać ludzi w szachy, to robią dość prymitywnie, wykorzystując swoje zdolności kalkulacyjne. W problemach o większej złożoności obliczeniowej ludzie biją maszyny na głowę. Najlepsze programy przegrywają w Go z nastolatkiem, który nauczył się gry miesiąc wcześniej.

Czyli jeszcze raz - zgadzam się, że stosując dzisiejsze metody przetwarzania informacji, za kilkanaście lat utonęlibyśmy w niej. Ale nie zgadzam się, że utoniemy - po prostu nauczymy się wykorzystać nasze zdolności w efektywniejszy, lepiej dostosowany do tej ilości danych sposób. Bądź wspomożemy się techniką (okulary).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>nieprawda do nieprawda:           <img src='http://minakowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Wynalazek prasy sieciowej spowodował lawinowe pojawianie się w obiegu różnych tekstów.   Dzieki radykalnej obniżce kosztów wydawniczych druga połowa XIX wieku to rozwój prasy, co pociągnęło za sobą utworzenie opinii publicznej. To z kolei spowodowało, że ludzie zaczęli dużo więcej publikować, dając publiczny wyraz swoim przemyśleniom. Przedtem taką możliwość miała jedynie garstka.</p>
<p>Nie mówimy o nagłym przyroście możliwości mentalnych. Mówimy o innym sposobie ich wykorzystywania, w celu lepszego ogarniania coraz większego strumienia informacji. Nasz umysł ma kolosalne możliwości adaptacyjne &#8211; potrafi błyskawicznie rozpoznawać wzorce i opracowywać algorytmy.</p>
<p>Oczywiście zgadzam się, że media będą (a przynajmniej powinny) dostosowywać się do zdolności poznawczych ludzi. Na tym polega ostatni hype na punkcie usability, UX i architektury informacji. Ale sposób przyswajania informacji także będzie ewoluował i bez sensu jest wyciąganie prostych pararel do komputerów, bo te działają zupełnie inaczej niż ludzki umysł. Polecam <a href="http://www.nybooks.com/articles/23592" rel="nofollow">ciekawą recenzję G. Kasparowa</a>, w sumie pisze on dokładnie to samo, co ja chcę przekazać. Tylko robi to jaśniej&#8230;<br />
Dodam jeszcze, że chociaż komputery potrafią pokonać ludzi w szachy, to robią dość prymitywnie, wykorzystując swoje zdolności kalkulacyjne. W problemach o większej złożoności obliczeniowej ludzie biją maszyny na głowę. Najlepsze programy przegrywają w Go z nastolatkiem, który nauczył się gry miesiąc wcześniej.</p>
<p>Czyli jeszcze raz &#8211; zgadzam się, że stosując dzisiejsze metody przetwarzania informacji, za kilkanaście lat utonęlibyśmy w niej. Ale nie zgadzam się, że utoniemy &#8211; po prostu nauczymy się wykorzystać nasze zdolności w efektywniejszy, lepiej dostosowany do tej ilości danych sposób. Bądź wspomożemy się techniką (okulary).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Jerzy Minakowski</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-479</link>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 11:51:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-479</guid>
		<description>I jeszcze jedno - argument, że ludzie będą nadal ewoluować, że przybędzie nam możliwości mentalnych przypomina mówienie, że ludziom wyrosną jeszcze dwie nogi, by móc obsługiwać więcej pedałów w samochodzie.

Otóż nie - to nie ludzie się przystosowują do samochodów, ale samochody są coraz bardziej przystosowane do ludzi. Tak samo będzie z mediami (np. serwisami internetowymi i tym, co je zastąpi): będą coraz bardziej się dostosowywać do możliwości poznawczych człowieka.

Równie dobrze można stwierdzić, że możliwości poznawcze będą się ZMNIEJSZAĆ, tak jak odkąd wynaleziono okulary POGARSZA SIĘ wzrok u ludzi. Nie jest też tak, że wynalezienie samochodu spowodowało, że ludzie biegają szybciej, by dorównać samochodom: jest dokładnie odwrotnie: ludzie biegają wolniej, bo nie muszą biegać tak często.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>I jeszcze jedno &#8211; argument, że ludzie będą nadal ewoluować, że przybędzie nam możliwości mentalnych przypomina mówienie, że ludziom wyrosną jeszcze dwie nogi, by móc obsługiwać więcej pedałów w samochodzie.</p>
<p>Otóż nie &#8211; to nie ludzie się przystosowują do samochodów, ale samochody są coraz bardziej przystosowane do ludzi. Tak samo będzie z mediami (np. serwisami internetowymi i tym, co je zastąpi): będą coraz bardziej się dostosowywać do możliwości poznawczych człowieka.</p>
<p>Równie dobrze można stwierdzić, że możliwości poznawcze będą się ZMNIEJSZAĆ, tak jak odkąd wynaleziono okulary POGARSZA SIĘ wzrok u ludzi. Nie jest też tak, że wynalezienie samochodu spowodowało, że ludzie biegają szybciej, by dorównać samochodom: jest dokładnie odwrotnie: ludzie biegają wolniej, bo nie muszą biegać tak często.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Jerzy Minakowski</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-478</link>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 11:43:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-478</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;#comment-477&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@sieciobywatel &lt;/a&gt; 
Nieprawda: wynalazek prasy rotacyjnej i linotypu spowodował gigantyczny wzrost liczby egzemplarzy, ale nie spowodował wzrostu objętości RÓŻNYCH tekstów, a nawet przeciwnie - wszyscy czytali to samo, więc z punktu widzenia ludzkości w XIX wieku wystarczyłoby kilkaset osób, by na bieżąco czytać całą produkcję prasową.

Założeniem mojego wykładu było coś zupełnie innego - ustalenie w jakim kierunku będą się rozwijały przyszłe media. Wcale nie mówiłem o kresie możliwości komunikacyjnych. Wręcz przeciwnie - komunikacja ta będzie się rozwijać, ale rozwój ten będzie przypominał rozwój samochodów - od kilkudziesięciu lat samochody robią to samo: mają cztery koła, silnik i urządzenia do sterowania (kierownica, pedały itp.): to się nie zmienia - nie przybywa kół, nie przybywa kierownic czy pedałów w samochodzie, a jednak zmiany &quot;pod maską&quot; są bardzo duże. Tyle że ja nie pracuję dla przemysłu motoryzacyjnego, ale dla przemysłu medialnego, więc mnie interesuje, jakie zmiany będą się odbywały &quot;pod maską&quot; mediów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="#comment-477" rel="nofollow">@sieciobywatel </a><br />
Nieprawda: wynalazek prasy rotacyjnej i linotypu spowodował gigantyczny wzrost liczby egzemplarzy, ale nie spowodował wzrostu objętości RÓŻNYCH tekstów, a nawet przeciwnie &#8211; wszyscy czytali to samo, więc z punktu widzenia ludzkości w XIX wieku wystarczyłoby kilkaset osób, by na bieżąco czytać całą produkcję prasową.</p>
<p>Założeniem mojego wykładu było coś zupełnie innego &#8211; ustalenie w jakim kierunku będą się rozwijały przyszłe media. Wcale nie mówiłem o kresie możliwości komunikacyjnych. Wręcz przeciwnie &#8211; komunikacja ta będzie się rozwijać, ale rozwój ten będzie przypominał rozwój samochodów &#8211; od kilkudziesięciu lat samochody robią to samo: mają cztery koła, silnik i urządzenia do sterowania (kierownica, pedały itp.): to się nie zmienia &#8211; nie przybywa kół, nie przybywa kierownic czy pedałów w samochodzie, a jednak zmiany &#8220;pod maską&#8221; są bardzo duże. Tyle że ja nie pracuję dla przemysłu motoryzacyjnego, ale dla przemysłu medialnego, więc mnie interesuje, jakie zmiany będą się odbywały &#8220;pod maską&#8221; mediów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sieciobywatel</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-477</link>
		<dc:creator>sieciobywatel</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 11:02:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-477</guid>
		<description>&lt;blockquote cite=&quot;#commentbody-464&quot;&gt;
Ja nie mówię o załamaniu. Mówię o przecięciu dwóch krzywych, z których jedna rośnie wykładniczo (liczba zapisanych informacji) a druga (liczba bajtów przyswajanych przez ludzkość) zbliża się do maximum, a potem być może zacznie spadać (jeżeli przyrost naturalny będzie ujemny).
To przecięcie spowodowało, że przeszliśmy z rynku producenta informacji (informacji się szuka) na rynek konsumenta informacji (przed zalewem informacji trzeba się bronić).
&lt;/blockquote&gt;

No to gratuluję refleksu, bo te krzywe przecięły się jakieś 150 lat temu, wraz z upowszechnieniem się wynalazku prasy bębnowej i gwałtownym rozwojem prasy.
Dosyć oczywiste jest też, że rozwinęły się inne sposoby przetwarzania informacji, mniej oparte na erudycji, a w większym stopniu nad filtrowaniem informacji. Ale dla mnie to nie tylko logiczna konsekwencja wyżej wymienionych faktów, ale też bardzo pozytywna zmiana. 
Założeniem całego &quot;talk&#039;a&quot; było, że zbliżamy się do kresu możliwości ludzkości, jeżeli chodzi o umiejętność przetwarzania informacji. I z tym się zupełnie nie zgadzam, bo po pierwsze nasi potomkowie zapewnie będą przetwarzać informację w bardziej efektywny sposób, po drugie nie można rozpatrywać tego w odniesieniu do możliwości jednostki. Jest to absurd w odniesieniu do technologi KOMUNIKACYJNYCH. Zdolność przetwarzania informacji przez pewną społeczność nie jest prostą sumą zdolności poszczególnych jej członków, mamy do czynienia nie tylko z zakłóceniami utrudniającymi przepływ informacji, ale też z synergią. Nowe technologie informacyjne, takie jak internet, z jednej strony mogą minimalizować negatywny efekt zakłóceń, z drugiej wzmacniać synergię.

Czyli jestem optymistą. I radzę odrzucić zupełnie zwyczaj przykładania starych schematów do nowej rzeczywistości.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote cite="#commentbody-464"><p>
Ja nie mówię o załamaniu. Mówię o przecięciu dwóch krzywych, z których jedna rośnie wykładniczo (liczba zapisanych informacji) a druga (liczba bajtów przyswajanych przez ludzkość) zbliża się do maximum, a potem być może zacznie spadać (jeżeli przyrost naturalny będzie ujemny).<br />
To przecięcie spowodowało, że przeszliśmy z rynku producenta informacji (informacji się szuka) na rynek konsumenta informacji (przed zalewem informacji trzeba się bronić).
</p></blockquote>
<p>No to gratuluję refleksu, bo te krzywe przecięły się jakieś 150 lat temu, wraz z upowszechnieniem się wynalazku prasy bębnowej i gwałtownym rozwojem prasy.<br />
Dosyć oczywiste jest też, że rozwinęły się inne sposoby przetwarzania informacji, mniej oparte na erudycji, a w większym stopniu nad filtrowaniem informacji. Ale dla mnie to nie tylko logiczna konsekwencja wyżej wymienionych faktów, ale też bardzo pozytywna zmiana.<br />
Założeniem całego &#8220;talk&#8217;a&#8221; było, że zbliżamy się do kresu możliwości ludzkości, jeżeli chodzi o umiejętność przetwarzania informacji. I z tym się zupełnie nie zgadzam, bo po pierwsze nasi potomkowie zapewnie będą przetwarzać informację w bardziej efektywny sposób, po drugie nie można rozpatrywać tego w odniesieniu do możliwości jednostki. Jest to absurd w odniesieniu do technologi KOMUNIKACYJNYCH. Zdolność przetwarzania informacji przez pewną społeczność nie jest prostą sumą zdolności poszczególnych jej członków, mamy do czynienia nie tylko z zakłóceniami utrudniającymi przepływ informacji, ale też z synergią. Nowe technologie informacyjne, takie jak internet, z jednej strony mogą minimalizować negatywny efekt zakłóceń, z drugiej wzmacniać synergię.</p>
<p>Czyli jestem optymistą. I radzę odrzucić zupełnie zwyczaj przykładania starych schematów do nowej rzeczywistości.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Jerzy Minakowski</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-464</link>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2010 13:32:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-464</guid>
		<description>&lt;blockquote cite=&quot;#commentbody-463&quot;&gt;
Zgadzam się, tylko co z tego miałoby wynikać? Leonardo Da Vinci również nie był w stanie przeczytać wszystkiego, co ludzkość wyprodukowała przez poprzednie 500 lat. &lt;/blockquote&gt;

Różnica jest fundamentalna. W 1472 najlepsza biblioteka uniwersytecka na świecie (Queen&#039;s College w Cambridge) liczyła 199 książek. Jedna osoba była ją w stanie przeczytać w całości!

Dzisiaj nawet w bardzo wąskiej dziedzinie nie da się śledzić tego, co jest produkowane na bieżąco. Nawet abstraktów.

O ile kiedyś problem dotyczył poszczególnych osób (nikt nie mógł wiedzieć wszystkiego, ale wszyscy razem wiedzieli wszystko), to teraz problem przekroczył możliwość pojmowania całej ludzkości.

Ja nie mówię o załamaniu. Mówię o przecięciu dwóch krzywych, z których jedna rośnie wykładniczo (liczba zapisanych informacji) a druga (liczba bajtów przyswajanych przez ludzkość) zbliża się do maximum, a potem być może zacznie spadać (jeżeli przyrost naturalny będzie ujemny).

To przecięcie spowodowało, że przeszliśmy z rynku producenta informacji (informacji się szuka) na rynek konsumenta informacji (przed zalewem informacji trzeba się bronić).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote cite="#commentbody-463"><p>
Zgadzam się, tylko co z tego miałoby wynikać? Leonardo Da Vinci również nie był w stanie przeczytać wszystkiego, co ludzkość wyprodukowała przez poprzednie 500 lat. </p></blockquote>
<p>Różnica jest fundamentalna. W 1472 najlepsza biblioteka uniwersytecka na świecie (Queen&#8217;s College w Cambridge) liczyła 199 książek. Jedna osoba była ją w stanie przeczytać w całości!</p>
<p>Dzisiaj nawet w bardzo wąskiej dziedzinie nie da się śledzić tego, co jest produkowane na bieżąco. Nawet abstraktów.</p>
<p>O ile kiedyś problem dotyczył poszczególnych osób (nikt nie mógł wiedzieć wszystkiego, ale wszyscy razem wiedzieli wszystko), to teraz problem przekroczył możliwość pojmowania całej ludzkości.</p>
<p>Ja nie mówię o załamaniu. Mówię o przecięciu dwóch krzywych, z których jedna rośnie wykładniczo (liczba zapisanych informacji) a druga (liczba bajtów przyswajanych przez ludzkość) zbliża się do maximum, a potem być może zacznie spadać (jeżeli przyrost naturalny będzie ujemny).</p>
<p>To przecięcie spowodowało, że przeszliśmy z rynku producenta informacji (informacji się szuka) na rynek konsumenta informacji (przed zalewem informacji trzeba się bronić).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sieciobywatel</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-463</link>
		<dc:creator>sieciobywatel</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2010 12:29:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-463</guid>
		<description>&lt;blockquote&gt;
Te księgi więc żyją własnym życiem (rozmawiają sobie z pleśnią, która je porasta), natomiast z naszej perspektywy jest tak, jakby one nie istniały: nie ma do nich indeksów, więc nawet nie wiemy, co w nich jest, nie możemy więc pobierać szczegółów “on demand”.&lt;/blockquote&gt;

Zgadzam się, tylko co z tego miałoby wynikać? Leonardo Da Vinci również nie był w stanie przeczytać wszystkiego, co ludzkość wyprodukowała przez poprzednie 500 lat. Nie chodzi o to, żeby być w stanie przetrawić wszelką dostępną informację, ale o sposoby jej filtrowania i umiejętność wyłapywania wzorców. A zarządzanie informacją nie zależy od sprzętu, ale głównie od struktur danych i algorytmów. Do tego powstają narzędzie i instytucje jak sieci społeczne czy wizualizacja danych. 
Zwracam uwagę, że zawsze musieliśmy wiedzieć, że coś istnieje, aby uzyskać o tym informację. Nawet w czasach prehistorycznych, np. zupełni inny zakres informacji analizował myśliwy na stepie, inny łowca w dżungli. To proces wychowania w danym środowisku tworzy nasze oprogamowanie (algorytmy).
Nie sądzę, żebyśmy mogli spodziewać się jakiegoś załamania. Jedno co jest pewne, to że nie da się w infochmurze przyszłości funkcjonować w oparci o stare przyzwyczajenia. Ale jestem optymistą i jestem absolutnie pewien, że nowe pokolenia znajdą sposoby efektywnego przetwarzania znacznie wiekszej ilości informacji, niż my.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>
Te księgi więc żyją własnym życiem (rozmawiają sobie z pleśnią, która je porasta), natomiast z naszej perspektywy jest tak, jakby one nie istniały: nie ma do nich indeksów, więc nawet nie wiemy, co w nich jest, nie możemy więc pobierać szczegółów “on demand”.</p></blockquote>
<p>Zgadzam się, tylko co z tego miałoby wynikać? Leonardo Da Vinci również nie był w stanie przeczytać wszystkiego, co ludzkość wyprodukowała przez poprzednie 500 lat. Nie chodzi o to, żeby być w stanie przetrawić wszelką dostępną informację, ale o sposoby jej filtrowania i umiejętność wyłapywania wzorców. A zarządzanie informacją nie zależy od sprzętu, ale głównie od struktur danych i algorytmów. Do tego powstają narzędzie i instytucje jak sieci społeczne czy wizualizacja danych.<br />
Zwracam uwagę, że zawsze musieliśmy wiedzieć, że coś istnieje, aby uzyskać o tym informację. Nawet w czasach prehistorycznych, np. zupełni inny zakres informacji analizował myśliwy na stepie, inny łowca w dżungli. To proces wychowania w danym środowisku tworzy nasze oprogamowanie (algorytmy).<br />
Nie sądzę, żebyśmy mogli spodziewać się jakiegoś załamania. Jedno co jest pewne, to że nie da się w infochmurze przyszłości funkcjonować w oparci o stare przyzwyczajenia. Ale jestem optymistą i jestem absolutnie pewien, że nowe pokolenia znajdą sposoby efektywnego przetwarzania znacznie wiekszej ilości informacji, niż my.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Jerzy Minakowski</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-454</link>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 15:40:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-454</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;#comment-453&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@Boss &lt;/a&gt; 
Nauka polega m.in. na tym, żeby w zmiennej rzeczywistości odnaleźć to, co niezmiennicze. Przykład - np. zasada zachowania pędu (&quot;suma wektorowa pędów wszystkich elementów układu izolowanego pozostaje stała&quot;). Staram się więc tak zdefiniować strony równania, żeby po jednej stronie mieć coś praktycznie stałego.

Moje rozważania wynikają częściowo z osobistego doświadczenia w obcowaniu z papierowymi materiałami archiwalnymi. Otóż problem jest taki, że nie ma wystarczająco ludzi żeby przeczytać to, co zostało napisane między XV a XIX wiekiem i nie widać szansy, że kiedykolwiek znajdziemy. Te księgi więc żyją własnym życiem (rozmawiają sobie z pleśnią, która je porasta), natomiast z naszej perspektywy jest tak, jakby one nie istniały: nie ma do nich indeksów, więc nawet nie wiemy, co w nich jest, nie możemy więc pobierać szczegółów &quot;on demand&quot;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="#comment-453" rel="nofollow">@Boss </a><br />
Nauka polega m.in. na tym, żeby w zmiennej rzeczywistości odnaleźć to, co niezmiennicze. Przykład &#8211; np. zasada zachowania pędu (&#8220;suma wektorowa pędów wszystkich elementów układu izolowanego pozostaje stała&#8221;). Staram się więc tak zdefiniować strony równania, żeby po jednej stronie mieć coś praktycznie stałego.</p>
<p>Moje rozważania wynikają częściowo z osobistego doświadczenia w obcowaniu z papierowymi materiałami archiwalnymi. Otóż problem jest taki, że nie ma wystarczająco ludzi żeby przeczytać to, co zostało napisane między XV a XIX wiekiem i nie widać szansy, że kiedykolwiek znajdziemy. Te księgi więc żyją własnym życiem (rozmawiają sobie z pleśnią, która je porasta), natomiast z naszej perspektywy jest tak, jakby one nie istniały: nie ma do nich indeksów, więc nawet nie wiemy, co w nich jest, nie możemy więc pobierać szczegółów &#8220;on demand&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Boss</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-453</link>
		<dc:creator>Boss</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 02:22:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-453</guid>
		<description>No i wszystko się zgadza ilość bramek, zdolność adaptacji itd. Gdyby Tomasza z Akwinu prze-teleportować do naszych czasów, to - po przeżyciu szoku - nauczyłby się korzystać z Internetu i pisał by ciekawe komentarze na Facebooku i Tweeterze.  Generalnie IMHO wydaje mi się że nie uzasadnione jest twierdzenie iż osiągnęliśmy już maksimum, że więcej się nie da - czyli jak to ujął  @sieciowyobywatel że nie możemy zoptymalizować niektórych funkcji. I nie chodzi mi tutaj o genetyczną optymalizację niskopoziomową (na poziomie mutliplikacji przesyłu impulsów pomiędzy synapsami) , ale wykorzystanie adaptacyjne coraz nowszej technologi do coraz lepszego organizowania informacji. 

Doświadczenie &#039;naszych czasów&#039; jest o tyle cenniejsze, że  sami jesteśmy świadkami *całej* historii internetu i obserwować nasze zdolności adaptacyjne do przyjmowania informacji: stopniowe zastępowanie szczegółowej treści, wyabstrahowanym modelem na ustalonym poziomie ogólności. Co nie znaczy że bardziej szczegółowe informację stanowią tylko informacyjne śmieci - przeciwnie: po prostu nie ładujemy ich od razu do pamięci a pozostawiamy do nich link i wczytujemy on demand (taki mózgowy lazy-load) (hmmm.. jakby to nazwać.. DetailsOnDemand.?;)

Druga sprawa: to nie maszyny produkują informacje tylko ludzie (przynajmniej narazie) - maszyny tylko usprawniają ten proces - więc skoro limitowana jest liczba odbieranych i przetwarzanych informacji, przez analogię, limitowany jest również zakres ich produkcji (czyli tak jak to było w przypadku skeczu o komentatorze sportowym &quot;on to mówi i on to słyszy więc znów to mówi i znów to słyszy - a musi mówić coraz szybciej żeby zdążyc powiedzieć to co dopiero słyszy)

No i ostatnia sprawa: co jeśli nasza doskonała sekretarka, któregoś dnia zabierze swoje kryształowe jaja i pójdzie założyć własny biznes? Wtedy pojemność ludzkiej percepcji przestanie być ograniczeniem, tzn dla internetu - nie dla ludzi ;)

Pozdrawiam :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No i wszystko się zgadza ilość bramek, zdolność adaptacji itd. Gdyby Tomasza z Akwinu prze-teleportować do naszych czasów, to &#8211; po przeżyciu szoku &#8211; nauczyłby się korzystać z Internetu i pisał by ciekawe komentarze na Facebooku i Tweeterze.  Generalnie IMHO wydaje mi się że nie uzasadnione jest twierdzenie iż osiągnęliśmy już maksimum, że więcej się nie da &#8211; czyli jak to ujął  @sieciowyobywatel że nie możemy zoptymalizować niektórych funkcji. I nie chodzi mi tutaj o genetyczną optymalizację niskopoziomową (na poziomie mutliplikacji przesyłu impulsów pomiędzy synapsami) , ale wykorzystanie adaptacyjne coraz nowszej technologi do coraz lepszego organizowania informacji. </p>
<p>Doświadczenie &#8216;naszych czasów&#8217; jest o tyle cenniejsze, że  sami jesteśmy świadkami *całej* historii internetu i obserwować nasze zdolności adaptacyjne do przyjmowania informacji: stopniowe zastępowanie szczegółowej treści, wyabstrahowanym modelem na ustalonym poziomie ogólności. Co nie znaczy że bardziej szczegółowe informację stanowią tylko informacyjne śmieci &#8211; przeciwnie: po prostu nie ładujemy ich od razu do pamięci a pozostawiamy do nich link i wczytujemy on demand (taki mózgowy lazy-load) (hmmm.. jakby to nazwać.. DetailsOnDemand.?;)</p>
<p>Druga sprawa: to nie maszyny produkują informacje tylko ludzie (przynajmniej narazie) &#8211; maszyny tylko usprawniają ten proces &#8211; więc skoro limitowana jest liczba odbieranych i przetwarzanych informacji, przez analogię, limitowany jest również zakres ich produkcji (czyli tak jak to było w przypadku skeczu o komentatorze sportowym &#8220;on to mówi i on to słyszy więc znów to mówi i znów to słyszy &#8211; a musi mówić coraz szybciej żeby zdążyc powiedzieć to co dopiero słyszy)</p>
<p>No i ostatnia sprawa: co jeśli nasza doskonała sekretarka, któregoś dnia zabierze swoje kryształowe jaja i pójdzie założyć własny biznes? Wtedy pojemność ludzkiej percepcji przestanie być ograniczeniem, tzn dla internetu &#8211; nie dla ludzi <img src='http://minakowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam <img src='http://minakowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marek Jerzy Minakowski</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-449</link>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 08:18:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-449</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;#comment-448&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;@sieciobywatel &lt;/a&gt; 
&lt;em&gt;* W tego typu układach to nie liczba bramek ma wpływ decydujący, ale algorytm.&lt;/em&gt;
Znakomita hipoteza jak by powiedział K.R. Popper - jednocześnie odważna i empirycznie falsyfikowalna. Niestety - fałszywa, co zaraz pokażę.

Z typowym Murzynem Bantu mam wspólnych przodków co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lat temu (kilkadziesiąt tysięcy cykli Prawa Moore&#039;a). Tymczasem mogę adoptować niemowlę murzyńskie, wychować z własnym dzieckiem i różnice w sposobie rozumowania, inteligencji itd. między nimi będą zaniedbywalne. Na pewno nie przekroczą dwukrotności (czyli tego, co maszyny pokonują w rozwoju w jednego cyklu Prawa Moore&#039;a - dwóch lat). Eksperymenty tego typu (adoptowanie krewniaka z najbliższymi wspólnymi przodkami żyjącymi dziesiątki tysięcy lat temu) są przeprowadzane bez przerwy, zwł. w USA. Obserwowane różnice są minimalne. Genetycznie dwa razy bliżej jest mi do moich przodków żyjących te kilkadziesiąt tysięcy lat temu niż do pochodzących od nich moich kuzynów-Murzynów. Mamy więc wniosek, że dzisiejsze roczne niemowlę zachowuje się tak samo jak roczne niemowlę kilkadziesiąt tysięcy lat temu.

Zatem to co mamy genetycznie ustalone, to nie tylko liczbę neuronów, mechanizmy działania synapsy itd., ale też podstawy &quot;systemu operacyjnego&quot; - to wszystko, co łączy zachowania niemowląt na całym świecie.

Różnice między ludźmi oddalonymi o dziesiątki tysięcy lat nie są więc genetyczne, ale osobnicze i kulturowo-językowe. Czy tutaj też nie widać postępu?

Przeprowadzałem tego typu eksperymenty: czytałem w oryginale utwory Arystotelesa (starszy ode mnie o 2356 lat) i św. Tomasza z Akwinu (starszy ode mnie o 698 lat). Słowo honoru, że obaj osobniczo byli lepsi ode mnie. Zarówno pod kątem zdolności do generalizacji jak i tempa produkcji intelektualnej. Nie widać żadnych śladów na to, by w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat ludzkość mogła dzięki optymalizacji własnego software&#039;u dokonać postępu takiego, jaki maszyny robią w ciągu lat dziesięciu.

Co do liczby Millera - mówiąc o pojemności miałem na myśli przestrzeń adresową czyli liczbę &quot;komórek&quot;. To co do nich upchniemy zależy od naszych zdolności do generalizowania, ale tu, jak wspomniałem, uważam się za dużo gorszego od Arystotelesa, który się urodził 1178 cykli Prawa Moore&#039;a przede mną...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="#comment-448" rel="nofollow">@sieciobywatel </a><br />
<em>* W tego typu układach to nie liczba bramek ma wpływ decydujący, ale algorytm.</em><br />
Znakomita hipoteza jak by powiedział K.R. Popper &#8211; jednocześnie odważna i empirycznie falsyfikowalna. Niestety &#8211; fałszywa, co zaraz pokażę.</p>
<p>Z typowym Murzynem Bantu mam wspólnych przodków co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lat temu (kilkadziesiąt tysięcy cykli Prawa Moore&#8217;a). Tymczasem mogę adoptować niemowlę murzyńskie, wychować z własnym dzieckiem i różnice w sposobie rozumowania, inteligencji itd. między nimi będą zaniedbywalne. Na pewno nie przekroczą dwukrotności (czyli tego, co maszyny pokonują w rozwoju w jednego cyklu Prawa Moore&#8217;a &#8211; dwóch lat). Eksperymenty tego typu (adoptowanie krewniaka z najbliższymi wspólnymi przodkami żyjącymi dziesiątki tysięcy lat temu) są przeprowadzane bez przerwy, zwł. w USA. Obserwowane różnice są minimalne. Genetycznie dwa razy bliżej jest mi do moich przodków żyjących te kilkadziesiąt tysięcy lat temu niż do pochodzących od nich moich kuzynów-Murzynów. Mamy więc wniosek, że dzisiejsze roczne niemowlę zachowuje się tak samo jak roczne niemowlę kilkadziesiąt tysięcy lat temu.</p>
<p>Zatem to co mamy genetycznie ustalone, to nie tylko liczbę neuronów, mechanizmy działania synapsy itd., ale też podstawy &#8220;systemu operacyjnego&#8221; &#8211; to wszystko, co łączy zachowania niemowląt na całym świecie.</p>
<p>Różnice między ludźmi oddalonymi o dziesiątki tysięcy lat nie są więc genetyczne, ale osobnicze i kulturowo-językowe. Czy tutaj też nie widać postępu?</p>
<p>Przeprowadzałem tego typu eksperymenty: czytałem w oryginale utwory Arystotelesa (starszy ode mnie o 2356 lat) i św. Tomasza z Akwinu (starszy ode mnie o 698 lat). Słowo honoru, że obaj osobniczo byli lepsi ode mnie. Zarówno pod kątem zdolności do generalizacji jak i tempa produkcji intelektualnej. Nie widać żadnych śladów na to, by w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat ludzkość mogła dzięki optymalizacji własnego software&#8217;u dokonać postępu takiego, jaki maszyny robią w ciągu lat dziesięciu.</p>
<p>Co do liczby Millera &#8211; mówiąc o pojemności miałem na myśli przestrzeń adresową czyli liczbę &#8220;komórek&#8221;. To co do nich upchniemy zależy od naszych zdolności do generalizowania, ale tu, jak wspomniałem, uważam się za dużo gorszego od Arystotelesa, który się urodził 1178 cykli Prawa Moore&#8217;a przede mną&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sieciobywatel</title>
		<link>http://minakowski.pl/internet-za-200-lat-sekretarka-i-krysztalowa-kula-making-of-tedx-talk/comment-page-1/#comment-448</link>
		<dc:creator>sieciobywatel</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 02:19:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=456#comment-448</guid>
		<description>&lt;i&gt;Jeżeli nasze mózgi różnią się czymś od mózgów naszych przodków sprzed dziesięciu tysięcy lat, to ta różnica jest mniejsza niż różnica między dwojgiem ludzi mających najbliższych wspólnych przodków 10 tysięcy lat temu (np. jakiś Murzyn i jakiś Indianin).
Skoro więc po stronie ludzkości nie zmienia się:
    * moc obliczeniowa jednostkowego mózgu (bo nie zmienia się ani liczba neuronów czy sposób ich działania),&lt;/i&gt;

I tutaj tkwi błąd w tym rozumowaniu. Powielając analogię mózg/procesor, w małym stopniu zmienia się jedynie liczba bramek/komórek logicznych. Ale nie oznacza to, że nie zmienia się architektura. Jeżeli porównać mózg do układów cyfrowych, to nie byłyby to układy podobne do procesorów, ale raczej układy programowalne typu PLD/FPGA. Tyle że &quot;nasz procesor&quot; jest dużo bardziej elastyczy i konfigurowalny (myślimy nie tylko mózgiem, ale całym układem nerwowym ze wspomaganiem np. układu hormonalnego).

W tego typu układach to nie liczba bramek ma wpływ decydujący, ale algorytm. Prosta minimalizacja funkcji logicznej może przynieść wzrost o kilka rzędów wielkości. Tylko że dla procesorów możemy tego dokonać dla kilkunastu, góra kilkudziesięciu zmiennych.  Ucząc się usprawniamy algorytmy analizy danych (np. z otoczenia, ocena odległości etc.) dla dziesiątek jeśli nie setek czynników. Wyobraźmy sobie, że złożoność algorytmu dla układu cyfrowego wynosi n^n!, a mózg ma heurystyczny algorytm o złożoności n^n. Daną wejściową są bodźce otoczenia, kilkanaście czynników o &quot;rozdzielczości&quot; powiedzmy 100 stopni każdy (np. 100 rozróźnianych zapachów, 100 dźwięków). O ile musiałby być szybszy układ cyfrowy, aby dorównać człowiekowi?

Nie jest to czcze gadania, wystarczy zastanowić się, ile informacji o dużej złożoności musi przetrawić np. myśliwy w dżungli.  Taki osobnik, może w ułamku sekundy wychwycić dźwięk, który może oznaczać zagrożenie, mimo tysiąca innych dzwięków i ciągłego ruchu wokół. To jest umiejętność nabyta przez praktykę, której nie sposób zaprogramować na żadnym znanym komputerze.

    * przepustowość nerwów (wzrokowych, słuchowych, węchowych itp.) 
Nieprawda. Np. u osób niewidomych wzrasta czułość innych zmysłów. Czyli mózg &quot;przekonfigurować&quot; obsługę zmysłów.

&lt;i&gt;    * pojemność pamięci operacyjnej (słynna magiczna liczba 7 ±2)&lt;/i&gt;
Znowu błąd. Liczbę Millera powinno się porównać nie do pamięci operacyjnej, ale do liczby rejestrów. Typowy pctowy procesor ma 4 rejestry ogólnego przeznaczenia. Czyli jednoczesnie potrafi operować na 4 liczbach. Gorzej niż człowiek. Jeżeli potrzebuje piątej, musi jedną z używanych zapisać do storage (cache, RAM, HD) i dopiero na zwolnionym miejscu może umieścić kolejną (po uprzednim jej pobraniu ze storage).

Podsumowując - zgadzam się, że dzisiejsza ludzkość nie byłaby w stanie ogarnąć strumienia informacji za 100 lat. Tak jak Platon nie miałby szans odnaleźć się w czasach dzisiejszych.
Ale z tego w żaden sposób nie wynika, że ludzie za 100 lat nie będą sobie w stanie z tym poradzić. Wystarczy, że będą myśleć inaczej niż my ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><i>Jeżeli nasze mózgi różnią się czymś od mózgów naszych przodków sprzed dziesięciu tysięcy lat, to ta różnica jest mniejsza niż różnica między dwojgiem ludzi mających najbliższych wspólnych przodków 10 tysięcy lat temu (np. jakiś Murzyn i jakiś Indianin).<br />
Skoro więc po stronie ludzkości nie zmienia się:<br />
    * moc obliczeniowa jednostkowego mózgu (bo nie zmienia się ani liczba neuronów czy sposób ich działania),</i></p>
<p>I tutaj tkwi błąd w tym rozumowaniu. Powielając analogię mózg/procesor, w małym stopniu zmienia się jedynie liczba bramek/komórek logicznych. Ale nie oznacza to, że nie zmienia się architektura. Jeżeli porównać mózg do układów cyfrowych, to nie byłyby to układy podobne do procesorów, ale raczej układy programowalne typu PLD/FPGA. Tyle że &#8220;nasz procesor&#8221; jest dużo bardziej elastyczy i konfigurowalny (myślimy nie tylko mózgiem, ale całym układem nerwowym ze wspomaganiem np. układu hormonalnego).</p>
<p>W tego typu układach to nie liczba bramek ma wpływ decydujący, ale algorytm. Prosta minimalizacja funkcji logicznej może przynieść wzrost o kilka rzędów wielkości. Tylko że dla procesorów możemy tego dokonać dla kilkunastu, góra kilkudziesięciu zmiennych.  Ucząc się usprawniamy algorytmy analizy danych (np. z otoczenia, ocena odległości etc.) dla dziesiątek jeśli nie setek czynników. Wyobraźmy sobie, że złożoność algorytmu dla układu cyfrowego wynosi n^n!, a mózg ma heurystyczny algorytm o złożoności n^n. Daną wejściową są bodźce otoczenia, kilkanaście czynników o &#8220;rozdzielczości&#8221; powiedzmy 100 stopni każdy (np. 100 rozróźnianych zapachów, 100 dźwięków). O ile musiałby być szybszy układ cyfrowy, aby dorównać człowiekowi?</p>
<p>Nie jest to czcze gadania, wystarczy zastanowić się, ile informacji o dużej złożoności musi przetrawić np. myśliwy w dżungli.  Taki osobnik, może w ułamku sekundy wychwycić dźwięk, który może oznaczać zagrożenie, mimo tysiąca innych dzwięków i ciągłego ruchu wokół. To jest umiejętność nabyta przez praktykę, której nie sposób zaprogramować na żadnym znanym komputerze.</p>
<p>    * przepustowość nerwów (wzrokowych, słuchowych, węchowych itp.)<br />
Nieprawda. Np. u osób niewidomych wzrasta czułość innych zmysłów. Czyli mózg &#8220;przekonfigurować&#8221; obsługę zmysłów.</p>
<p><i>    * pojemność pamięci operacyjnej (słynna magiczna liczba 7 ±2)</i><br />
Znowu błąd. Liczbę Millera powinno się porównać nie do pamięci operacyjnej, ale do liczby rejestrów. Typowy pctowy procesor ma 4 rejestry ogólnego przeznaczenia. Czyli jednoczesnie potrafi operować na 4 liczbach. Gorzej niż człowiek. Jeżeli potrzebuje piątej, musi jedną z używanych zapisać do storage (cache, RAM, HD) i dopiero na zwolnionym miejscu może umieścić kolejną (po uprzednim jej pobraniu ze storage).</p>
<p>Podsumowując &#8211; zgadzam się, że dzisiejsza ludzkość nie byłaby w stanie ogarnąć strumienia informacji za 100 lat. Tak jak Platon nie miałby szans odnaleźć się w czasach dzisiejszych.<br />
Ale z tego w żaden sposób nie wynika, że ludzie za 100 lat nie będą sobie w stanie z tym poradzić. Wystarczy, że będą myśleć inaczej niż my <img src='http://minakowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->