<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Minakowski.pl &#187; Analizy</title>
	<atom:link href="http://minakowski.pl/category/analizy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://minakowski.pl</link>
	<description>Uprawianie nauki przy użyciu Internetu - dr Marek Jerzy Minakowski</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Dec 2011 23:32:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Facebook: przemalowanie &#8222;share&#8221; na &#8222;like&#8221; jest tylko pozorne</title>
		<link>http://minakowski.pl/facebook-przemalowanie-share-na-like-jest-tylko-pozorne/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/facebook-przemalowanie-share-na-like-jest-tylko-pozorne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 11:16:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=859</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnich dniach Facebook wykonał dużą zmianę działania przycisku &#8222;Lubię to!&#8221;. Obecnie każde kliknięcie &#8222;Lubię to!&#8221; (vel &#8222;Like&#8221;) powoduje, że w &#8222;aktualnościach&#8221; pojawia się zdjęcie i streszczenie artykułu, np. tak: Jeszcze parę dni temu w takim przypadku, gdy nie wpisałem żadnego komentarza, wyświetlało się tylko &#8222;Marek lubi &#8230;.&#8221;. Zmiana dotyczy przede wszystkim przycisku &#8222;Lubię to!&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnich dniach Facebook wykonał dużą zmianę działania przycisku &#8222;Lubię to!&#8221;. Obecnie każde kliknięcie &#8222;Lubię to!&#8221; (vel &#8222;Like&#8221;) powoduje, że w &#8222;aktualnościach&#8221; pojawia się zdjęcie i streszczenie artykułu, np. tak:<span id="more-859"></span></p>
<p><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2011/02/glupi.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-860" title="Głupi i Głupszy lubiane na Facebooku" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2011/02/glupi.png" alt="" width="521" height="214" /></a></p>
<p>Jeszcze parę dni temu w takim przypadku, gdy nie wpisałem żadnego komentarza, wyświetlało się tylko &#8222;Marek lubi &#8230;.&#8221;.</p>
<p>Zmiana dotyczy przede wszystkim przycisku &#8222;Lubię to!&#8221; zaimplementowanego jako iFrame, czyli takiego, który po kliknięciu nie wyświetla ramki do wpisywania komentarza; wcześniej nie dało się takiego &#8222;lajka&#8221; skomentować, a jego widoczność na &#8222;wallu&#8221; Facebooka była znikoma, więc i efekt takiego klikania był miniaturowy.</p>
<p>Wydaje się, że wszystko się zmieniło, ale&#8230;</p>
<p>&#8230; ale kiedy zobaczymy, co można na temat obu przypadków wydobyć z facebookowej bazy Open Graph, okazuje się, że &#8222;lajki&#8221; implementowane przez iFrame, to tylko dawne przyciski &#8222;Share/Udostępnij&#8221;,</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2011/02/share.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-861" title="Przycisk &quot;share&quot; odchodzący w przeszłość" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2011/02/share.png" alt="" width="390" height="275" /></a></p>
<p>Proszę spojrzeć na różnicę: kiedy pytam Open Graph o stronę, na której przycisk &#8222;Lubię to!&#8221; włożony jest metodą zaawansowaną, czyli FBML, pytając o URL tej strony otrzymuję:</p>
<p>https://graph.facebook.com/?ids=http://www.sejm-wielki.pl/b/mi.1</p>
<pre>{
   "http://www.sejm-wielki.pl/b/mi.1": {
      "id": "123245454366287",
      "name": "Marek Jerzy Minakowski",
      "picture": "http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-snc4/41577_123245454366287_5962_s.jpg",
      "link": "http://www.facebook.com/pages/Marek-Jerzy-Minakowski/123245454366287",
      "category": "Public figure",
      "website": "http://www.sejm-wielki.pl/b/mi.1",
      "description": "Marek Jerzy  Minakowski Elity Rzeczypospolitej: Sejm Wielki (Czteroletni) i potomkowie jego uczestnik\u00f3w.",
      "likes": 9
   }
}</pre>
<p>Kiedy jednak pytam o stronę, gdzie jest to włożone metodą iFrame, dostaję:</p>
<p>https://graph.facebook.com/?ids=http://vod.onet.pl/wojna-restrepo%252C8676%252Cfilm.html</p>
<pre>{
   "http://vod.onet.pl/wojna-restrepo\u00252C8676\u00252Cfilm.html": {
      "id": "http://vod.onet.pl/wojna-restrepo\u00252C8676\u00252Cfilm.html",
      "shares": 1456
   }
}</pre>
<p><strong>Widzą Państwo? Licznik &#8222;lajków&#8221; w drugim przypadku nie nazywa się &#8222;likes&#8221; tylko &#8222;shares&#8221;! Tak, to nasz stary znajomy, przycisk &#8222;Share&#8221; tylko przemalowany na nowe barwy!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/facebook-przemalowanie-share-na-like-jest-tylko-pozorne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pseudomarketing polityczny</title>
		<link>http://minakowski.pl/pseudomarketing-polityczny/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/pseudomarketing-polityczny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Dec 2010 22:04:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Przyszłość Internetu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=833</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie, którzy krytykują niektórych polityków za &#8222;nieinternetowość&#8221; sami traktują Internet jak telewizję. Dziś na przykład rzucił mi się w oczy wywiad Eryka Mistewicza dla Onet.pl i analiza Michała Kolanki dla wPolityce.pl. Zacznijmy od Mistewicza &#8211; jego książka (na spółkę z M. Karnowskim) Anatomia władzy jest wspaniała. Ale to, co mówi w dzisiejszym wywiadzie dla Onet.pl [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ludzie, którzy krytykują niektórych polityków za &#8222;nieinternetowość&#8221; sami traktują Internet jak telewizję. Dziś na przykład rzucił mi się w oczy wywiad Eryka Mistewicza dla Onet.pl i analiza Michała Kolanki dla wPolityce.pl.<span id="more-833"></span></p>
<p>Zacznijmy od Mistewicza &#8211; jego książka (na spółkę z M. Karnowskim) <em>Anatomia władzy</em> jest wspaniała. Ale to, co mówi <a href="http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/w-polsce-dominuje-grupa-politykow-z-xix-wieku,1,4074212,wiadomosc.html">w dzisiejszym wywiadzie dla Onet.pl</a> jest przedziwaczne. Wybitny ekspert od marketingu politycznego zaleca bowiem polskim politykom korzystanie z Twittera. Tymczasem jednak korzystanie z Twittera (oraz jego klonów jak Blip) jest w Polsce minimalne. Dla przykładu wymienię polityków &#8222;celebryckich&#8221;, a przy każdym liczbę osób, które ich subskrybują (&#8222;<em>followers</em>&#8222;):</p>
<ul>
<li>Adam Bielan (@Bielan) &#8211; 3.659</li>
<li>Janusz Palikot (@Palikot_Janusz) &#8211; 3.035</li>
<li>Radek Sikorski (@sikorskiradek) &#8211; 3.286</li>
<li>Wojciech Olejniczak (@wolejniczak1) &#8211; 1.726</li>
<li>Paweł Poncyliusz (@PawelPoncyljusz) &#8211; 2.369</li>
<li>Michał Kamiński (@kaminskimichal) &#8211; 1.770</li>
<li>Bartosz Arłukowicz (@Arlukowicz) &#8211; 1.946</li>
</ul>
<p>A tymczasem, w kraju większym ludnościowo jedynie ośmiokrotnie:</p>
<ul>
<li>Sarah Palin (@SarahPalinUSA) &#8211; 331.223</li>
<li>BarackObama (@BarackObama) &#8211; 6.075.110</li>
</ul>
<p>Można by postawić tezę, że to tylko kwestia czasu, że Polacy również do tego kiedyś dojdą, gdyby nie taki oto wykresik:</p>
<div id="attachment_834" class="wp-caption aligncenter" style="width: 520px"><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/12/mikroblogi.png"><img class="size-full wp-image-834" title="Nasza-Klasa, Facebook, Twitter i Blip wg Google Trends" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/12/mikroblogi.png" alt="Nasza-Klasa, Facebook, Twitter i Blip wg Google Trends" width="510" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">Nasza-Klasa, Facebook, Twitter i Blip wg Google Trends; lipcowy spadek Naszej Klasy to efekt przenosin domeny na NK.pl, z czym Google Trends sobie nie poradziło</p></div>
<p>Trzeba sobie zdać z tego sprawę: Twittera w Polsce nie ma i nie będzie. Polacy SMS-ują, a nie twittują. Co więcej, z ostatnich donosów zza Oceanu można odnieść wniosek, że <a href="http://www.readwriteweb.com/archives/why_teens_dont_and_wont_tweet.php">tamtejsza młodzież przestaje się garnąć do Twittera</a>. A dlaczego? Dlatego, że nie czuje potrzeby komunikowania całemu światu co robi lub myśli. Od dyskutowania są znajomi!</p>
<p>I teraz wracam do drugiego z artykułów. Michał Kolanko w artykule &#8222;<a href="http://www.wpolityce.pl/view/4855/Internet_w_kampanii_samorzadowej__5_waznych_trendow_.html">Internet w kampanii samorządowej: 5 ważnych trendów</a>&#8221; pisze coś, z czym się zupełnie nie mogę zgodzić:</p>
<blockquote><p>Nawet najlepsze i najbardziej sprawne kampanie w internecie nie okazały się decydujące dla wyniku wyborów. Przykładem może być Kraków. Stanisław Kracik miał bardzo dobrą kampanię w internecie, ale ostatecznie &#8211; z przyczyn czysto politycznych m.in. ze względu na spory w krakowskiej Platformie &#8211; przegrał z urzędującym prezydentem Jackiem Majchrowskim. Sztab Kracika w sferze internetowej działał z dużą konsekwencją, ale w ostatecznym rozrachunku nie zmieniło to układu sił w Krakowie. Przepaść między działalnością w sferze &#8222;realnej&#8221; a &#8222;wirtualnej&#8221; nadal jest ogromna. Nie pojawił się jeszcze nikt, kto potrafiłby tą przepaść zasypać.</p></blockquote>
<p>Na czym niby polegać miała owa &#8222;dobra kampania Kracika w Internecie&#8221;? Że stworzył stronę internetową, na której napisał co miał do powiedzenia? Tak się składa, że jestem szczęśliwym posiadaczem czynnego prawa wyborczego w Krakowie, okręg wyborczy Dębniki. Tak też się składa, że byłem gotów z tego prawa skorzystać, gdyby któryś z kandydatów mnie do tego przekonał. Jednak <strong>Internet to nie telewizja</strong>. <strong>Umieszczenie czegoś w Internecie nie spowoduje, że ktokolwiek to obejrzy!</strong> W internecie mamy gigantyczny przesyt informacyjny (<em>information overload</em>), co sprawia, że <strong>to nadawca informacji udowodnić, że jego przekaz to nie spam</strong>.</p>
<p>Otóż pan wojewoda Kracik był łaskaw wysłać mi papierową ulotkę do skrzynki pocztowej. Oczywiście wszystkie ulotki wyrzucam, więc wyrzuciłem i tę. Widziałem także starszego, siwego pana uśmiechającego się z plakatu, ale niestety nie pamiętam  nawet, jakie hasło było tam napisane (a może po prostu &#8222;Stanisław Kracik&#8221; i nic więcej?).</p>
<p>Sposobem, w jaki pan wojewoda Kracik do mnie docierał, były dwie moje znajome na Facebooku, które zmieniły swoje zdjęcia na ikonę &#8222;Stanisław Kracik&#8221;. Ale obie kandydowały niedawno w wyborach z list Platformy Obywatelskiej (Róża Thun do Europarlamentu, a Maria Bnińska do Rady Warszawy), więc były mało wiarygodne. Co najmniej jeden inny mój znajomy zmienił zdjęcie na ikonę &#8222;Jacek Majchrowski &#8211; mniejsze zło&#8221;, więc walkę na ikony można przyjąć za zremisowaną.</p>
<p>Podobno p. Kracik z p. Majchrowskim odbywali jakieś debaty w TV, ale żaden z moich znajomych nie przysłał mi linku do YouTube z zapisem tej debaty, więc ten komunikat do mnie nie dotarł. Internetowa edycja Gazety w Krakowie (którą czytam online, reszty GW nie) naśmiewała się z oddanej ostatnio szumnie ślepej  ulicy, ale z kolei na forum SkyscraperCity, gdzie się dyskutuje o krakowskich inwestycjach, wskazywano raczej potknięcia p. Kracika, który dziwne rzeczy opowiadał o budowie Centrum Kongresowego (sprawa mnie dotyczy, bo mieszkam tuż obok) i jako wojewoda doprowadził do opóźnienia przebudowy Ronda Ofiar Katynia nie wykupując na czas stosownych działek (co było w kompetencjach województwa, bo to skrzyżowanie dwóch dróg krajowych).</p>
<p>Podaję te przykłady, żeby dojść do <em>pointy</em>: <strong>prawdziwa polityka internetowa to nie jest jednostronny przekaz jak w telewizji czy prasie. To mozolne przekonywanie milionów wyborców przez rzesze setek tysięcy fanów. Tak waśnie, powtórzę: żeby naprawdę dotrzeć do dzisiejszego wyborcy w Internecie, nie można &#8222;otworzyć strony internetowej&#8221;: trzeba spowodować,  że użytkownika, który ma dwustu znajomych co najmniej dziesięciu z nich będzie przekonywało, że należy zagłosować po naszej myśli. Sztab wyborczy internetowego kandydata powinien więc liczyć około 5-10% ogółu wyborców. Polityka staje się masowa.</strong></p>
<p>To trudne. To bardzo trudne. A skoro trudne, to politycy robić tego nie będą.</p>
<p>Co z tego wynika? Że o wyniku wyborów decydować będą ci, którzy korzystają ze &#8222;starych mediów&#8221;. Tak zwani &#8222;wykluczeni cyfrowo&#8221;.</p>
<p>I tym pesymistycznym akcentem chciałbym zakończyć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/pseudomarketing-polityczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z czego żyją wielcy świata Internetu: Google</title>
		<link>http://minakowski.pl/z-czego-zyje-google/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/z-czego-zyje-google/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Dec 2010 16:06:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=826</guid>
		<description><![CDATA[Udzielając wywiadu tygodnikowi &#8222;Polityka&#8221; na temat działalności Google (numer z 4 grudnia 2010) zdałem sobie sprawę, że wiele osób nie wie z czego naprawdę żyją Google, Facebook, Apple, Microsoft czy Yahoo!. A kto nie wie, daje się łatwo oszukiwać pozorami. Tymczasem, &#8222;jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze&#8221;. Więc gdzie są te pieniądze? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Udzielając wywiadu tygodnikowi &#8222;Polityka&#8221; na temat działalności Google (numer z 4 grudnia 2010) zdałem sobie sprawę, że wiele osób nie wie <strong>z czego naprawdę</strong> żyją Google, Facebook, Apple, Microsoft czy Yahoo!. A kto nie wie, daje się łatwo oszukiwać pozorami. Tymczasem, &#8222;jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze&#8221;. Więc gdzie są te pieniądze?<span id="more-826"></span></p>
<p>Zapomnijmy o szumie medialnym kreowanym przez takie &#8222;gwiazdy showbiznesu&#8221; jak &#8222;wielebny&#8221; Steve Jobs z Apple, jak Eric Schmidt, Siergiej Brin i Larry Page z Google, jak Mark Zuckerberg i Sheryl Sandberg z Facebooka, jak wreszcie Carol Bartz z Yahoo i Steve Ballmer z Microsoft. To, co oni mówią i co oni pokazują należy traktować jak oficjalny język dyplomacji, który &#8211; jak widać z ostatniej afery WikiLeaks jst bardzo odległy od tego, co naprawdę się mówi i myśli.</p>
<p>Gdy przywołaliśmy aferę WikiLeaks, przywołajmy też Watergate i słynne słowa Głębokiego Gardła: &#8222;Follow the money&#8221; (możemy to obejrzeć <a href="http://www.tcm.com/mediaroom/index.jsp?cid=298571">na fragmencie filmu <em>Wszyscy ludzie prezydenta</em></a>).</p>
<p>To pieniądze pokażą nam, jak rozumieć prawdziwe motywy działań wielkich świata Internetu. W tym odcinku zajmę się firmą Google Inc., w następnych będą kolejni.</p>
<h1>1. Z czego żyje Google</h1>
<p>W ostatnim roku (2009) do kasy Google wpłynęło 23,6 miliarda dolarów. Skąd one się wzięły? Oto tabela przychodów z raportu rocznego Google za rok 2009 (dane w mln $):</p>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" width="100%" align="CENTER">
<tbody>
<tr>
<td width="69%"></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2007</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2008</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2009</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Przychody reklamowe:</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Strony należące do Google (Google web sites)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">10.624,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">14.413,8</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">15.722,5</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Strony innych serwisów (Google Network web sites)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">5.787,9</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">6.714,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">7.166,3</td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Całkowite przychody reklamowe</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">16.412,6</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">21.128,5</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">22.888,8</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Przychody licencyjne i inne</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">181,4</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">667,1</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">761,8</td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Przychody razem</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">16.594,0</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">21.795,6</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">23.650,6</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Tabela ta jest dość myląca. Żeby ją zrozumieć, trzeba koniecznie zestawić ją z inną tabelą, zamieszczoną w tym samym raporcie:</p>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" width="100%" align="CENTER">
<tbody>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="10" align="CENTER" valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2007</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2008</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2009</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Koszty pozyskania ruchu związane z programem AdSense (TAC related to AdSense arrangements)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">4.543,0</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">5.284,3</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">5.265,6</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Pozostałe koszty pozyskania ruchu (TAC related to distribution arrangements)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">390,9</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">654,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">903,8</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Całkowite koszty pozyskania ruchu (Total TAC)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">4.933,9</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">5.939,0</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">6.169,4</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Czym bowiem są owe &#8222;<em>Traffic acquisition costs</em>&#8221; (w skrócie TAC)? To pieniądze fikcyjne. To jest zarobek właścicieli stron, którzy udostępniają miejsce na swojej stronie, by Google wyświetlało tam reklamy w ramach systemu AdSense. To, że te pieniądze są księgowane jako koszt Google, oznacza jednocześnie, że ta sama dokładnie suma musi być zaksięgowana w przychodach. Żeby więc osiągnąć efekt czysty odejmijmy je, pamiętając jednocześnie, że <em>traffic acquisition costs</em> (&#8222;koszty pozyskania ruchu&#8221;) nie odnoszą się do serwisów internetowych Google&#8217;a (bo tam Google ma swój własny ruch &#8222;za darmo&#8221;).</p>
<p>Oczyśćmy więc zestawienie przychodów, odejmując w odpowiednich miejscach koszty pozyskania ruchu:</p>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" width="100%" align="CENTER">
<tbody>
<tr>
<td width="69%"></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
<td width="3%" valign="BOTTOM"></td>
<td></td>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2007</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2008</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td colspan="2" align="CENTER" valign="BOTTOM">2009</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Przychody reklamowe:</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Strony należące do Google (Google web sites)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">10.624,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">14.413,8</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">15.722,5</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Strony innych serwisów (Google Network web sites)</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">854</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">775,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">996,9</td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Całkowite przychody reklamowe</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">11.478,7</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">15.189,5</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">16.719,4</td>
</tr>
<tr bgcolor="#cceeff">
<td valign="TOP">Przychody licencyjne i inne</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">181,4</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">667,1</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">761,8</td>
</tr>
<tr>
<td valign="TOP">Przychody razem</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">11.660,1</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">15.856,6</td>
<td valign="BOTTOM"></td>
<td valign="BOTTOM">$</td>
<td align="RIGHT" valign="BOTTOM">17.481,2</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Powiem szczerze: kiedy pierwszy raz spojrzałem na tę tabelę w taki sposób, przecierałem długo oczy ze zdumienia: po uwzględnieniu opłat dla posiadaczy zewnętrznych serwisów, na których wyświetlają się reklamy systemu AdSense okazuje się, że przychody Google z tego tytułu w roku 2008 <strong>spadły</strong> w stosunku do roku poprzedniego.</p>
<p><strong>Podsumowując: na 17,5 miliarda dolarów, jakie realnie wpłynęły do kasy Google&#8217;a (nie licząc TAC), aż 15,7 mld to były: przychody z reklam wyświetlanych na stronach Google. Jedynie 10% pochodziło z innych źródeł: 6% z programu AdSense, a 4% to cała reszta razem wzięta.</strong></p>
<p>Dlatego podążając za pieniędzmi (zgodnie z dewizą <em>Follow the money</em>) musimy ustalać w pierwszym rzędzie, gdzie Google wyświetla reklamy na swoich stronach.</p>
<h2>A) Gdzie pieniądze Google SĄ (tzw. <em>core business</em>)</h2>
<p>To przede wszystkim wszystkie <strong>wyniki wyszukiwania</strong>, a tu zdecydowanym liderem są standardowe wyniki wyszukiwania w Internecie. To na nich najbardziej zależy Google&#8217;owi i na nich najbardziej się skupia.</p>
<p>Do tej samej kategorii można zaliczyć też inne wyniki wyszukiwania, na których wyświetlają się reklamy systemu GoogleAdwords. Przede wszystkim są to GoogleMaps, gdzie reklamują się firmy działające głównie poza internetem, na rynkach lokalnych: restauracje, salony kosmetyczne, usługodawcy lokalni itd.</p>
<p>Także usługa GoogleBooks powstała i do tej pory służyła temu właśnie, by zawartość książek papierowych można było znaleźć w Internecie. A żeby znaleźć, trzeba szukać. A szukając trzeba powiedzieć Google&#8217;owi <em>czego</em> się szuka, co jest pretekstem do wyświetlenia reklam AdWords (linków sponsorowanych).</p>
<p>Do niedawna AdWords były jedyną formą reklamy spotykaną na Google. Nawet poczta GMail wyświetlała tylko tekstowe linki sponsorowane, dobierane do tekstu czytanych emaili podobnie jak reklamy dobierane do stron w systemie AdSense. Ostatnio jednak Google zaczął intensywnie wchodzić w reklamę graficzną (tzw. <em>display</em>), co jest przede wszystkim wynikiem zakupu dwóch dużych firm internetowych:</p>
<p>1) YouTube, które pokazuje treści video, których podciąganie pod paradygmat wyszukiwania ma sens kiepski</p>
<p>2) DoubleClick, największa niegdyś niezależna sieć reklamy <em>display</em> w Internecie (obecnie nie jest niezależna, bo jest częścią Google).</p>
<h2>B) Gdzie pieniędzy Google NIE MA (tzw. <em>michałki</em>)</h2>
<p>Google zawsze było znane z robienia mnóstwa projektów, zwłaszcza w ramach &#8222;20% czasu&#8221;, które programiści Google dostawali na robienie tego, co lubią. Wiele takich projektów z czasem wyrosło na duże systemy i weszło do &#8222;głównego nurtu&#8221; Google, jak np. GoogleNews. Ale znacznej ich części się to nie udało, a inne po pewnym czasie zostały zamknięte.</p>
<p>Zaliczyć tu można na przykład:</p>
<ul>
<li>wszelkie <strong>projekty społecznościowe</strong>, jak choćby Orkut, Wave, Buzz czy inne próby mające być odpowiedzią Google na rozwój serwisów społecznościowych typu Facebook czy Twitter; Google widzi wielki potencjał serwisów społecznościowych, ale pieniądze Google leżą gdzie indziej, więc to zaangażowanie jest bardziej na pokaz i po to, by nie dopuścić do nadmiernego wzrostu potencjalnej konkurencji</li>
<li>systemy operacyjne: <strong>Android</strong> i <strong>Chrome OS</strong>: Google je robi po to, by zaznaczyć swoją obecność, by utrudnić życie innym &#8222;słoniom na tym wybiegu&#8221;, takim jak Apple i Microsoft. W przypadku Androida robi to nawet aktywnie i z sukcesami, prawdopodobnie dlatego, że rozpowszechnienie telefonów z systemem Android pozwala Google&#8217;owi wyświetlać tam wyniki wyszukiwania za darmo. Na iPhone&#8217;ach wyniki wyszukiwania również dostarcza Google, ale musi z tego tytułu oddawać Apple&#8217;owi znaczny udział ze swoich przychodów.</li>
<li><strong>Google Earth i Street View</strong>: w odróżnieniu od właściwego szukania na mapach te duże i kosztowne projekty nie przynoszą Google&#8217;owi istotnych pieniędzy. Służą raczej zablokowaniu konkurencji dla Map.</li>
<li><strong>YouTube</strong>: wprawdzie zaczęły się tam pojawiać reklamy i jest ich coraz więcej, ale w porównaniu do olbrzymich kosztów utrzymania systemu przechowującego i wyświetlającego filmy wpływ tych przychodów na zyskowność projektu nie może być duży. <strong>Raczej należy się spodziewać, że YouTube prosperuje dzięki odpowiedniej konstrukcji umów z dostarczycielami Internetu</strong>: Google i tak musi płacić za łącza do siebie (aby ściągać strony internetowe do swojego indeksu), więc ruch w drugą stronę (od Google do użytkowników) może być po części darmowy. Ponadto dostawcy Internetu mogą dzielić się z Googlem przychodami uzyskiwanymi od klientów końcowych (które w przeciwnym przypadku trafiałyby do <em>providerów</em> sieci szkieletowej czyli dużych firm telekomunikacyjnych).</li>
</ul>
<p>W następnych odcinkach będę szukać pieniędzy u innych wielkich firm z naszej branży, a tymczasem zachęcam do dyskusji z moimi tezami w komentarzach.</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/z-czego-zyje-google/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Facebook ma za dużo contentu?</title>
		<link>http://minakowski.pl/czy-facebook-ma-za-duzo-contentu/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/czy-facebook-ma-za-duzo-contentu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Dec 2010 11:49:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Przyszłość Internetu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=822</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu Facebook na iPhone usunął okno do wpisywania statusu. Myślałem że to po to, by zrobić miejsce na przycisk &#8222;check-in&#8221;. Jednak dzisiaj wdrażana jest nowa wersja interfejsu webowego, zawierająca tę samą zmianę. To już nie jest przypadek. Facebook w wersji przeglądarkowej (czyli w standardowej wersji pod adresem http://www.facebook.com/ ) usunął właśnie zachętę do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu Facebook na iPhone usunął okno do wpisywania statusu. Myślałem że to po to, by zrobić miejsce na przycisk &#8222;check-in&#8221;. Jednak dzisiaj wdrażana jest nowa wersja interfejsu webowego, zawierająca tę samą zmianę. To już nie jest przypadek.<span id="more-822"></span></p>
<p>Facebook w wersji przeglądarkowej (czyli w standardowej wersji pod adresem <a href="http://www.facebook.com/">http://www.facebook.com/</a> ) usunął właśnie zachętę do publikowania zmian statusu, wkładania linków itd. Zamiast pustego okna z pytaniem &#8222;O czym teraz myślisz?&#8221;  mamy tylko cztery kolorowe przyciski. Najpierw trzeba je kliknąć, a dopiero potem można wpisywać.</p>
<p>Porównajcie:</p>
<p><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/12/fb.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-823" title="Facebook porzuca okno statusu" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/12/fb.png" alt="Facebook porzuca okno statusu" width="500" height="395" /></a></p>
<p>Ten ruch <strong>na pewno jest świadomy i przemyślany</strong>. Zatem na pewno <strong>ma on jakiś cel</strong>. Tylko jaki?</p>
<p>Wydaje mi się, że w ten sposób Facebook przechodzi z bycia platformą do <strong>publikowania</strong> na bycie raczej platformą do <strong>czytania i oglądania</strong>. Czyli zamiast <strong>narzędzia produkcji</strong> będzie on coraz bardziej <strong>narzędziem konsumpcji</strong> wszelkiego rodzaju treści.</p>
<p>Wiązać się to może z następującymi czynnikami, jednak nie jestem w stanie określić, które z nich jak silny miały wpływ na tę decyzję (oczywiście, wpływ<em> deklarowan</em>y w oficjalnych oświadczeniach Marka Zuckerberga mnie tu interesuje dużo mniej niż wpływ <em>rzeczywisty</em>):</p>
<p><strong>Facebook stał się masowy</strong>: korzystają z niego praktycznie wszyscy. Zaś w całkowitej populacji konsumentów treści jest duuuużo więcej niż producentów. Dużo wiecej ludzi słucha niż mówi. W &#8222;starych mediach społecznościowych&#8221; (fajnie brzmi, nie?) wszyscy byli autorami, aktorami, twórcami, każdy miał coś do powiedzenia. Dzisiejszy Facebook zrywa z tą tradycją: staje się bardziej ilustrowanym magazynem czy telewizją, gdzie przychodzi się poczytać i pooglądać a nie po to, by dokonać autoekspresji.</p>
<p><strong>Zamiast produkować statusy klikamy &#8222;lubię to&#8221;</strong>: od wprowadzenia przed trzema kwartałami rewolucji pod nazwą Social Graph &#8222;produkcja facebookowa&#8221; coraz częściej dzieje się <strong>poza Facebookiem</strong>. A tenże służy głównie <strong>gromadzeniu</strong> treści wyprodukowanych gdzie indziej.</p>
<p><strong>Facebook jest przeciążony informacją</strong>: za dużo tam danych, zbyt trudno jest wybrać rzeczy ciekawe&#8230; Facebook więc chce, byś wrzucał coś do niego tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz.</p>
<p>Zapewne wszystkie te przesłanki grały tu rolę, jak macie inne pomysły, to piszcie w komentarzach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/czy-facebook-ma-za-duzo-contentu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak wygląda twoja sieć znajomych?</title>
		<link>http://minakowski.pl/jak-wyglada-twoja-siec-znajomych/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/jak-wyglada-twoja-siec-znajomych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Oct 2010 10:49:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=805</guid>
		<description><![CDATA[Na Facebooku robi furorę aplikacja &#8222;Social Graph&#8221; (http://apps.facebook.com/socgraph). Rzecz znakomita &#8211; pokazuje jak wygląda sieć naszych powiązań facebookowych z dalszej perspektywy. Moja sieć przypomina układ podwójny z galaktyką kulistą i czarną dziurą. A twój? Mam łącznie w tej chwili 722 &#8222;znajomych&#8221;. Staram się tej liczby nie powiększać, a kontakty przerzucać na moją stronę http://www.facebook.com/wielka.genealogia.minakowskiego , [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na Facebooku robi furorę aplikacja &#8222;Social Graph&#8221; (<a href="http://apps.facebook.com/socgraph">http://apps.facebook.com/socgraph</a>). Rzecz znakomita &#8211; pokazuje jak wygląda sieć naszych powiązań facebookowych z dalszej perspektywy. Moja sieć przypomina układ podwójny z galaktyką kulistą i czarną dziurą. A twój?<span id="more-805"></span></p>
<p>Mam łącznie w tej chwili 722 &#8222;znajomych&#8221;. Staram się tej liczby nie powiększać, a kontakty przerzucać na moją stronę <a href="http://www.facebook.com/wielka.genealogia.minakowskiego">http://www.facebook.com/wielka.genealogia.minakowskiego</a> , która niedługo dobije do 2000 &#8222;lubiących&#8221; (dawnych &#8222;fanów&#8221;). Jednak te 722 to wystarczająco dużo, by aplikacja zaczynała się zawieszać (przez pół godziny zużywa cały czas procesora, potem Flash umiera). Byłem jednak w stanie zrobić na czas zrzut ekranu, który pokazuje, jak dzielą się moi znajomi.</p>
<div id="attachment_806" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/10/socialgraph.png"><img class="size-full wp-image-806" title="Znajomi Marka Minakowskiego wg aplikacji Social Graph" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/10/socialgraph.png" alt="" width="500" height="463" /></a><p class="wp-caption-text">Znajomi Marka Minakowskiego wg aplikacji Social Graph</p></div>
<p>Z powyższego obrazka widać, że są to trzy grupy:</p>
<p>1) moi współpracownicy z Onet.pl, gdzie prawie każdy jest powiązany z każdym, dlatego stanowią oni jedną dużą plamę, wyglądającą jak &#8222;czarna dziura&#8221;</p>
<p>2) rozliczne moje kontakty genealogiczne, wynikające z pracy nad <a href="http://www.sejm-wielki.pl"><em>Genealogią Potomków Sejmu Wielkiego</em></a> i <a href="http://www.wielcy.pl"><em>Wielką genealogią Minakowskiego</em></a>. Jako że są to bazy genealogiczne, osoby te są również mocno ze sobą powiązane.</p>
<p>3) Między tymi dwiema grupami mam trzecią: grubą wiązkę osób pomiędzy znajomymi z pracy a znajomymi genealogicznymi. Są to ludzie mediów, z którymi jestem często w relacjach zawodowych (np. razem występujemy na konferencjach), a jednocześnie wielu z nich ma korzenie w dawnej arystokracji lub inne ciekawe koligacje, które są przedmiotem moich dociekań.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/jak-wyglada-twoja-siec-znajomych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urodzeni przed 1960 &#8211; wielkie źródło nowych internautów</title>
		<link>http://minakowski.pl/urodzeni-przed-1960-wielkie-zrodlo-nowych-internautow/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/urodzeni-przed-1960-wielkie-zrodlo-nowych-internautow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Oct 2010 11:00:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Przyszłość Internetu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=802</guid>
		<description><![CDATA[Wśród Polaków nie korzystających z Internetu jest ok. 7 mln ludzi w wieku od 0 do 49 lat (urodzonych po r. 1960) i ponad 10 mln urodzonych w 1960 i wcześniej. Ukazał się właśnie b. ciekawy raport powstały pod kierunkiem dra Dominika Batorskiego, z którego wyciągnąć można wiele ciekawych wniosków. Co roku w Polsce rodzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wśród <strong>Polaków nie korzystających z Internetu </strong>jest ok. 7 mln ludzi w wieku od 0 do 49 lat (urodzonych po r. 1960) i <strong>ponad 10 mln urodzonych w 1960 i wcześniej</strong>. Ukazał się właśnie b. ciekawy raport powstały pod kierunkiem dra Dominika Batorskiego, z którego wyciągnąć można wiele ciekawych wniosków.<span id="more-802"></span></p>
<p>Co roku w Polsce rodzi się i umiera ok. 370 tys. osób. Zakładając dla wygody, że umierają wyłącznie ludzie po pięćdziesiątce, zaś w tej grupie 20% z Internetu korzysta, to znaczy że co roku umiera ok. 300 tys. osób urodzonych przed 1960 r. nie korzystających z Internetu. Daje to około 3 mln osób na 10 lat. Oznacza to, że <strong>gdyby nawet założyć, że ludzie starsi nie są w stanie korzystania z Internetu się nauczyć, to i tak za 10 lat będzie ich nadal tyle, ile obecnie jest nie-internautów urodzonych po 1960</strong> (wliczając dzisiejsze noworodki). Te zgrubne wyliczenia pokazują, jak ważna jest to grupa dla każdego, kto chce prowadzić biznes w Internecie na wielką skalę. Bo oczywiście założenie, że ludzie starsi nie zaczną z Internetu korzystać jest fałszywe, podobnie jak 10 lat temu fałszywa była taka opinia o niekorzystaniu z telefonów komórkowych przez ludzi starszych.</p>
<p>Pozyskiwanie ludzi urodzonych przed 1960 r. do korzystania z Internetu <strong>nie jest łatwe</strong>. Być może ludzie ci są mniej skłonni do robienia zakupów online i mniejsze w ogóle mają potrzeby, są zatem mniej ciekawą grupą dla reklamodawców. Być może. Jednak w sytuacji, gdy inne źródła nowych internautów wysychają, łowić należy tam, gdzie są ryby, a nie tam, gdzie jest to wygodnie wędkarzowi.</p>
<p>Zobaczmy zatem, co dla nas przygotował zespół dra Dominika Batorskiego, w raporcie <a href="http://dojrzaloscwsieci.pl/raport.html?file=tl_files%2Fpliki%2FRaport.pdf"><em>Między alienacją a adaptacją. Polacy w wieku 50+ wobec internetu (Warszawa 2010)</em></a>.</p>
<p>1. Pierwsza obserwacja, która mnie uderza:</p>
<blockquote><p>Przedstawiciele generacji 50+ zdecydowanie częściej niż z komputerów korzystają z telefonów komórkowych. Własny telefon posiada aż 58% z nich.</p></blockquote>
<p>Oznacza to, że gdyby założyć że:<br />
a) za 10 lat telefony komórkowe zostały zastąpione przez smartfony,<br />
b) każdy użytkownik smartfona korzysta z Internetu,<br />
to automatycznie przybędzie nam ok. 5 mln internautów. Oczywiście nie wiemy, jak będą wyglądały telefony za 10 lat i jak się będzie z nich korzystało. Ale wskazówka jest ciekawa.</p>
<p>2. Jesteśmy przyzwyczajeni, że liczba użytkowników Internetu stale rośnie. Tymczasem w latach 2003-2009 odsetek osób w wieku 16-49 korzystających z Internetu wzrósł z 34,3% do 71,1%. Oznacza to, że <strong>dalszego takiego wzrostu już nie będzie</strong>. Trzeba się do tej myśli przyzwyczaić i do niej dostosować plany biznesowe.</p>
<p>3. Urodzeni przed 1960 r. zasadniczo <strong>nie planują</strong> rozpoczęcia korzystania z Internetu. Internet nie jest dla nich atrakcyjny. Jak podaje nasz raport:</p>
<blockquote><p>W przedziale wiekowym 50+ zaledwie 6% z nich deklaruje, że zacznie używać internetu w ciągu najbliższych miesięcy, z czego tylko 1% jest na to zdecydowanych. Dla porównania, wśród młodszych osób takie plany ma aż 19% z tych, którzy obecnie nie korzystają.</p></blockquote>
<p>Ale pamiętać należy, że ludzie wielu innych rzeczy nie planują, ale robią je, bo są do tego zmuszeni. Można więc uznać, że seniorzy zaczną korzystać z Internetu wtedy, gdy nie będą mieli innego wyjścia.</p>
<p>4. Jak to jest za granicą?</p>
<p>W Polsce z Internetu regularnie korzysta 23% osób w wieku 55-64 lata i 6% w wieku 65-74 lata</p>
<p>W całej Unii Europejskiej (&#8222;starej&#8221; i &#8222;nowej&#8221;) liczby te wynoszą 42% i 20%</p>
<p>W USA te liczby to 78% i 42% &#8211; zatem to nie sam wiek jest problemem&#8230;</p>
<p>5. Łatwo nie będzie</p>
<p>W grupie osób urodzonych w r. 1960 i wcześniej 39% mieszka na wsi. W tym 3,4% z Internetu korzysta, a 32,5% nie korzysta. Nikt nie mówi, że skłonienie ich do korzystania z Internetu będzie proste. Z pomysłów fantastycznych można sobie wyobrazić sytuację, w której np. Rodzina Radia Maryja rozpoczyna intensywną działalność w Facebooku i wszyscy jej sympatycy łączą się swoimi smartfonami by brać udział w tych akcjach. Ale może &#8211; patrząc na rwetes w sprawie &#8222;obrońców krzyża&#8221; &#8211; nie jest to koncepcja taka absurdalna? Na pewno te zmiany, jeżeli nastąpią, zmienią znacznie percepcję tego, czym jest Internet.</p>
<p>Podkreślmy to, co podkreślają autorzy raportu:</p>
<blockquote><p><strong>Zdecydowanie najczęściej wymienianym powodem niekorzystania z internetu jest brak zainteresowania i potrzeb.</strong></p></blockquote>
<p>A potem jest już tylko ciekawiej. Zachęcam do lektury raportu i dzielenia się wnioskami!</p>
<p>Dodam jeszcze od siebie, co powiedziałem w innym miejscu: <strong>pracując nad Genealogią Potomków Sejmu Wielkiego w ostatnim roku (Od 7 X 2009 do 7 X 2010) wprowadziłem uzupełnienia od 655 osób. Ich średni wiek to 51 lat. Ale urodzeni przed 1960 r. przysłali dwa razy więcej danych</strong>. Niektórzy z moich e-mailowych korespondentów mają ponad 90 lat. Da się.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/urodzeni-przed-1960-wielkie-zrodlo-nowych-internautow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego wiadomości prasowe i notatki służbowe nie podlegają prawu autorskiemu</title>
		<link>http://minakowski.pl/dlaczego-wiadomosci-prasowe-i-notatki-sluzbowe-nie-podlegaja-prawu-autorskiemu/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/dlaczego-wiadomosci-prasowe-i-notatki-sluzbowe-nie-podlegaja-prawu-autorskiemu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Oct 2010 08:51:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=768</guid>
		<description><![CDATA[Przedmiotem prawa autorskiego jest działalność twórcza.  Opis rzeczywistości jest z definicji od-twórczy. Zatem teksty rzetelnie opisujące rzeczywistość nie podlegają prawu autorskiemu, a wiadomości prasowe i notatki służbowe nierzetelnie opisujące rzeczywistość są błędne i winny być poprawione. Po poprawieniu już nie będą podlegać prawu autorskiemu. Po raz kolejny wybucha dyskusja (np. tu i tu), czy notatka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przedmiotem prawa autorskiego jest działalność twórcza.  Opis rzeczywistości jest z definicji od-twórczy. Zatem teksty rzetelnie opisujące rzeczywistość nie podlegają prawu autorskiemu, a wiadomości prasowe i notatki służbowe nierzetelnie opisujące rzeczywistość są błędne i winny być poprawione. Po poprawieniu już nie będą podlegać prawu autorskiemu.<span id="more-768"></span></p>
<p>Po raz kolejny wybucha dyskusja (np. <a href="http://prawo.vagla.pl/node/9228">tu</a> i <a href="http://di.com.pl/news/34059,0,Czy_policja_ma_prawo_zastrzegac_prawa_autorskie_na_swoich_stronach.html">tu</a>), czy notatka prasowa lub relacja policjanta może być przedmiotem prawa autorskiego, a jeśli nie może, to dlaczego. Przywołuje się zwykle dwa rodzaje argumentów, zaczerpnięte z <a href="o prawie autorskim i prawach pokrewnych">Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych</a>:</p>
<blockquote><p>Art. 4. Nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego:<br />
1) akty normatywne lub ich urzędowe projekty;<br />
2) <strong>urzędowe dokumenty, materiały</strong>, znaki i symbole;<br />
3) opublikowane opisy patentowe lub ochronne;<br />
4) <strong>proste informacje prasowe</strong>.</p></blockquote>
<p>Tu jednak spada na nas obowiązek zdefiniowania co jest, a co nie jest <em>urzędowym dokumentem lub materiałem</em> oraz jaka informacja prasowa jest <em>prosta</em>, a jaka <em>złożona</em> lub jaka prosta informacja jest informacją <em>prasową</em>. Co jest zadaniem trudnym, bo ustawa takich definicji nie zawiera.</p>
<p>Proponuję podejście zupełnie inne, wynikające wprost z artykułu 1. tejże ustawy:</p>
<blockquote><p>Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy <strong>przejaw działalności twórczej</strong> o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).</p></blockquote>
<p><strong>Czy <em>prawdziwy opis wydarzeń</em> (bez rozstrzygania, czy jest informacją <em>prostą</em>, informacją <em>prasową</em> czy <em>dokumentem urzędowym</em>) może w ogóle podlegać prawu autorskiemu? Twierdzę, że nie, a poniżej wywodzę, dlaczego nie.</strong></p>
<ol>
<li>Przejaw działalności ludzkiej podlega prawu autorskiemu wtedy i tylko wtedy, gdy jest twórczy (co wynika z Art. 1. ust. 1. Ustawy o pr. aut. i pr. pokr.)</li>
<li>O <em>twórczości</em> możemy mówić tylko wtedy, gdy coś jest <em>tworzone</em>. Zatem powstaje coś, czego wcześniej <em>nie było</em>.</li>
<li>Zgodnie z powszechnie przyjmowaną definicją prawdy (sformułowaną przez Arystotelesa i na nowo sformalizowaną przez Alfreda Tarskiego w 1933) wypowiedź jest prawdziwa wtedy i tylko wtedy, gdy rzeczywistość jest taka, jak ją ta wypowiedź przedstawia (św. Tomasz z Akwinu mówił tu o &#8222;adekwatności&#8221; sensu wypowiedzi i rzeczy opisywanej, <em>adaequatio rei ad intellectum</em>).</li>
<li>Wypowiedź przedstawiająca rzeczy takimi, jakimi one nie są, jest więc nieprawdziwa (co wynika wprost z p. 2 i 3).</li>
</ol>
<p>Możemy więc przyjąć za <strong>udowodnione</strong>, że wszystkie <strong>wypowiedzi</strong>, od których <strong>wymaga się, by były prawdziwe</strong>, <strong>nie mogą być przedmiotem prawa autorskiego,</strong> co wprost wynika <strong>z pierwszego artykułu tejże Ustawy</strong> oraz ze standardowych definicji pojęć &#8222;tworzyć&#8221; i &#8222;prawda&#8221;.</p>
<p>Warto się jeszcze pochylić nad poruszonym tu pojęciem prawdy, bo krąży wokół niego trochę nieporozumień.</p>
<p><strong>Po pierwsze, powszechnie błędnie przyjmuje się, że definicja prawdy wyrażona przez Alfreda Tarskiego</strong> w jego przełomowej pracy <em>Pojęcie prawdy w językach nauk dedukcyjnych</em> (Warszawa 1933) odnosi się <strong>jedynie </strong>— zgodnie z tytułem — <strong>do języków formalnych</strong>. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawda">Podaje tak np. polska Wikipedia</a>. Nic bardziej mylnego! Tarski formułuje pojęcie prawdy w języku naturalnym po to, by wykazać, że nie da się go zdefiniować w żadnym języku formalnym, bo tenże formalny język musiałby zawierać swój własny metajęzyk.</p>
<p>Twierdzenie Tarskiego jest odpowiednikiem znanego dobrze informatykom &#8222;problemu stopu&#8221; (<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Halting_problem"><em>Halting problem</em></a>): można udowodnić matematycznie (np. przy użyciu twierdzenia Gödla o niezupełności), że nie da się napisać programu komputerowego, który będzie mógł testować dowolny inny program pod kątem możliwości jego zawieszenia się. M.in. dlatego, że ten program musiałby być <em>nieskończenie długi</em>. Dokładnie tak samo nie da się <em>zredukować</em> języka opisującego dany język (mówiącego: &#8222;zdanie &#8230; jest prawdziwe&#8221;) do poziomu zdania opisywanego.</p>
<p>A wszak informatycy od dawna <em>tworzą</em><em> debuggery</em>, które m.in. robią to, czego formalnie zrobić się nie da: testują inne programy w poszukiwaniu błędów. Owszem &#8211; taki system szukający błędów sam też potrafi się zawiesić, ale to nie znaczy, że jest zły. To znaczy tylko tyle, że tego uniknąć się nie da.</p>
<p>Z takich samych powodów klasyczne pojęcie prawdy może i musi być używane, nawet jeżeli nie da się go sformułować w sposób ściśle formalny&#8230; Lepszego nie mamy i mieć nie będziemy, co Tarski przekonująco udowodnił (z tego powodu można go nazwać największym polskim filozofem wszechczasów)&#8230;</p>
<p><strong>Po wtóre błędnie przyjmuje się, że wypowiedź opisująca fakty może zawierać treści subiektywne. I że te treści subiektywne są twórcze (mogą więc być przedmiotem prawa autorskiego).</strong> Jeżeli ktoś pisze, że piękny jest zachód słońca to nie znaczy że on <em>jest piękny</em>, ale  że <em>mu się podobał</em>.</p>
<p>Obszerna jest literatura definiująca pojęcia takie jak <em>dobro</em> czy <em>piękno</em>. Z klasycznych polskich pozycji warto choćby wskazać dwa grube dzieła Władysława Tatarkiewicza:  <em>Estetykę</em> i <em>O szczęściu</em>. Owszem, definicje takich pojęć są różne. Czy jednak to oznacza, że nie da się ustalić, czy zdanie <em>to był wspaniały koncert</em> jest prawdziwe czy nie?</p>
<p>W tekstach, od których wymaga się, by były prawdziwe i rzetelne, wszystkie tego typu konstatacje należy traktować jako <em>opis</em> subiektywnego stanu osoby opisującej. Policjant na służbie, opisujący &#8222;koszmarny widok&#8221; używa słowa &#8222;koszmarny&#8221; nie w sposób <em>twórczy</em>, ale w sposób dający mu — w jego przekonaniu — najbardziej adekwatny opis a) tego, co widzi, b) uczuć, jakie są w nim.</p>
<p>Podobnie elementy recenzujące takie, jak &#8222;uważam, że ten koncert był wspaniały&#8221; również podlegają ocenie pod kątem prawdziwościowym. Osoba, która tak mówi:</p>
<p>a) <strong>albo mówi prawdę</strong> — bo istotnie <em>uważa</em>, że koncert ten był wspaniały (i wtedy ta wypowiedź <strong>nie jest przedmiotem prawa autorskiego</strong>).</p>
<p>b) <strong>albo kłamie</strong>, bo choć tak mówi, w w istocie wcale tak nie uważa — co w przypadku urzędników jest przestępstwem, a w przypadku dziennikarzy winno być ścigane przez Radę Etyki Mediów.</p>
<p>Są jednak wypowiedzi i ich elementy, które nie są opisem rzeczywistości &#8211; to wszelkie spekulacje, ozdobniki, wyróżnienia czy subiektywne komentarze. Dlatego, by nie naruszać czyichś praw autorskich, należy je z takiego tekstu usunąć. Jednak są teksty (takie jak notatki służbowe czy proste teksty prasowe), które z samej swojej definicji od takich elementów osobistych i spekulatywnych powinny być czyste. Dlatego artykuł czwarty Ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych nie rozszerza brzmienia artykułu pierwszego &#8211; on tylko wylicza typowe przykłady tych przejawów działalności ludzkiej, które prawu autorskiemu z definicji podlegać nie mogą.</p>
<p>Mam nadzieję, że rozwiałem w ten sposób wszelkie wątpliwości.</p>
<p>P.S. Nie analizowałem orzecznictwa sądów polskich w tym zakresie. Ale uważam, że jeżeli sądy orzekałyby inaczej, niż jest tu przedstawione, to byłyby by w błędzie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/dlaczego-wiadomosci-prasowe-i-notatki-sluzbowe-nie-podlegaja-prawu-autorskiemu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google stawia na Facebooka?</title>
		<link>http://minakowski.pl/google-stawia-na-facebooka/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/google-stawia-na-facebooka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Oct 2010 13:37:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=761</guid>
		<description><![CDATA[Czy po niezbyt udanych próbach walki na froncie social media Google nie zaczyna się poddawać? Widać pewne dowody, że tak właśnie się dzieje. Dzisiaj, czytając o próbach tłumaczenia przez Google&#8217;a poezji rymowanej zwróciłem uwagę, że w miejscu, gdzie zwykle widać ramkę &#8222;Google Friend Connect&#8221;, pojawił się jego facebookowy odpowiednik, czyli &#8222;ramka fanów&#8221;: Wcale nie musi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy po niezbyt udanych próbach walki na froncie <em>social media</em> Google nie zaczyna się poddawać? Widać pewne dowody, że tak właśnie się dzieje.<span id="more-761"></span></p>
<p>Dzisiaj, czytając o próbach tłumaczenia przez Google&#8217;a poezji rymowanej zwróciłem uwagę, że w miejscu, gdzie zwykle widać ramkę &#8222;Google Friend Connect&#8221;, pojawił się jego facebookowy odpowiednik, czyli &#8222;ramka fanów&#8221;:</p>
<p><a href="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/10/konkurenci.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-764" title="konkurenci" src="http://minakowski.pl/wp-content/uploads/2010/10/konkurenci.png" alt="" width="480" height="376" /></a></p>
<p>Wcale nie musi to oznaczać, że Google <strong>oficjalnie</strong> zaczyna wspierać Facebooka. Ale może to oznaczać, że <strong>pracownicy Google przestali wierzyć w możliwości swojej firmy</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/google-stawia-na-facebooka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google Translate i języki klasyczne</title>
		<link>http://minakowski.pl/google-translate-i-jezyki-klasyczne/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/google-translate-i-jezyki-klasyczne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Oct 2010 12:54:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=750</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnich dniach automatyczny tłumacz Google (Google Translate) wprowadził wreszcie możliwość tłumaczenia łaciny (w obie strony). Na początek pozwolę sobie zacytować jeden z utworów, na których się wychowałem &#8211; który znam niemal na pamięć i w dużej części ukształtował mnie takiego, jakim jestem: Czesław Miłosz, Lektury Zapytałeś mnie, jaka korzyść z Ewangelii czytanej po grecku. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnich dniach automatyczny tłumacz Google (Google Translate) <a href="http://googletranslate.blogspot.com/2010/10/veni-vidi-verba-verti.html">wprowadził wreszcie możliwość tłumaczenia łaciny</a> (w obie strony). Na początek pozwolę sobie zacytować jeden z utworów, na których się wychowałem &#8211; który znam niemal na pamięć i w dużej części ukształtował mnie takiego, jakim jestem:<span id="more-750"></span></p>
<blockquote><p>Czesław Miłosz, <em>Lektury<br />
</em>Zapytałeś mnie, jaka korzyść z Ewangelii czytanej po grecku.<br />
Odpowiem, że przystoi, abyśmy prowadzili<br />
Palcem wzdłuż liter trwalszych niż kute w kamieniu,<br />
Jak też abyśmy, z wolna wymawiając głoski,<br />
Poznawali prawdziwe dostojeństwo mowy.<br />
Przymuszonym uwagą, nie dalszy niż wczoraj<br />
Wyda się tamten czas, choć twarze cezarów<br />
Inne dziś na monetach. Ciągle trwa ten eon,<br />
Lęk i pragnienie te same, oliwa i wino,<br />
I chleb znaczą to samo. Również chwiejność rzeszy<br />
Chciwej jak niegdyś cudów. Nawet obyczaje,<br />
Uczty weselne, leki, płacze po zmarłych<br />
Różnią się tylko pozornie. Na przykład i wtedy<br />
Pełno było tych, których w tekście się nazywa<br />
&#8222;Daimonizomenoi&#8221;, czyli biesujących<br />
Albo i biesowatych (gdyż &#8222;opętanymi&#8221;<br />
Język nasz ich mianuje z fantazji słownika).<br />
Drgawki, na ustach piana, zgrzytanie zębami<br />
Nie uchodziły wtedy za znamię talentów.<br />
Biesowaci nie mieli pism ani ekranów,<br />
Rzadko tykając sztuki i literatury.<br />
Niemniej przypowieść o nich pozostaje w mocy:<br />
Że duch nimi władnący może wstąpić w wieprze,<br />
Które, zdesperowane tak nagłym zderzeniem<br />
Dwóch natur, swojej własnej i lucyferycznej,<br />
Skaczą w wodę i toną. Co wciąż się powtarza.<br />
I tak na każdej stronie wytrwały czytelnik<br />
Dwadzieścia wieków widzi jako dni dwadzieścia<br />
Kres mającego raz kiedyś eonu.</p></blockquote>
<p>Piękne, prawda? Nie potrafię czytać tego na spokojnie&#8230;</p>
<p>Zróbmy jednak zamach na tę poezję. Kiedy powyższy utwór włożymy do okna tłumaczenia na stronie <a href="http://translate.google.com/#pl|la|">http://translate.google.com/#pl|la|</a> dostaniemy tekst ciekawy, ale w wielu miejscach zabawnie odbiegający sensem od oryginału. Dlaczego pierwszy wers przetłumaczony jest jako:</p>
<blockquote><p>Petistis quid prodest Marsilius Graece.</p></blockquote>
<p>Wszak u Miłosza żaden &#8222;Marsyliusz po grecku&#8221; się nie pojawia&#8230; Fragment ten uwydatnia pewną słabość systemu <em>Google Translate</em>, który jednak w przypadku łaciny okazuje się jednak ogromną zaletą. Dlaczego? Otóż tekstów greckich i łacińskich potrzebujemy zwykle wtedy, gdy chcemy podeprzeć się jakimś cytatem. Mało jest już — niestety — ludzi, którzy jak Czesław Miłosz (czy ja) uczą się greki by czytać w tym języku np. Ewangelię. Zresztą zwykle mamy do dyspozycji wiele tłumaczeń, a oryginału potrzebujemy przede wszystkim po to, by sprawdzić czy istotnie są tam owi <em>δαιμονιζόμενοι</em>.</p>
<p>Jak więc sprawdza się Google Translate w przypadku tekstów standardowych, często tłumaczonych? Zacznijmy od tekstu najoczywistszego, czyli modlitwy <em>Pater noster</em>.</p>
<p>Wprowadzamy tekst</p>
<blockquote><p>Ojcze nasz, któryś jest w Niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.</p></blockquote>
<p>I co otrzymujemy? Tłumaczenie absolutnie standardowe, z zachowaniem prawidłowej interpunkcji:</p>
<blockquote><p>Pater noster, qui es in caelis, sanctificetur nomen tuum adveniat regnum tuum, fiat voluntas sicut in caelo et in terra. Panem nostrum quotidianum da nobis hodie et dimitte nobis debita nostra sicut et nos dimittimus debitoribus nostris.</p></blockquote>
<p>To bardzo ważne &#8211; otrzymujemy <strong>tłumaczenie standardowe</strong>, czyli takie, z którego użycia nie musimy się tłumaczyć [dwuznaczność zamierzona]. Takie, które śmiało można wykorzystać we własnej twórczości&#8230;</p>
<p>Zróbmy teraz eksperyment i zróbmy coś, czego robić nie należy: wykorzystajmy mechanizm tłumaczenia na grekę. Dlaczego nie należy? Dlatego że <em>Google Translate</em> nie obsługuje języka starogreckiego &#8211; jest tylko język nowogrecki, który różni się od starogreckiego podobnie jak dzisiejsze włoski czy hiszpański od łaciny. A jednak dla <em>Pater Noster</em> otrzymujemy:</p>
<blockquote><p><span style="color: #339966;">Πάτερ  ημών, ο εν τοις ουρανοίς, αγιασθήτω το όνομά Σου, ελθέτω η βασιλεία σου,  Γενηθήτω το θέλημά Σου ως εν ουρανώ</span>, τόσο <span style="color: #339966;">επί </span>της <span style="color: #339966;">γης</span>. καθημερινό ψωμί μας να μας δώσει σήμερα <span style="color: #339966;">και άφες ημίν τα οφειλήματα ημών ως και ημείς</span> συγχωρούμε οφειλέτες μας.</p></blockquote>
<p>W powyższym fragmencie <span style="color: #339966;">na zielono zaznaczyłem fragmenty <strong>starogreckie</strong></span> a na czarno pozostawiłem tekst w grece współczesnej. Ciekawy efekt, prawda? Dobrze pokazuje, że fragmenty, które są bardzo często używane są tłumaczone przez automat w wersji takiej, jaka się zwykle pojawia. Czyli zgodnie z tym, co należałoby się spodziewać po mechanizmie statystycznym.</p>
<p>Warto więc uczyć się łaciny i greki? Jasne, że warto. Z powodów wyłuszczonych powyżej przez Miłosza. Każdy tłumacz, a tym bardziej automatyczny &#8211; myli się często, lub zbyt stanowczo rozstrzyga dwuznaczności. W przypadku tekstów ciekawych, czyli trudnych, mechanizm <em>Google Translate</em> pozwala się zgrubnie zorientować, o co chodzi w interesującym nas fragmencie, jednak aby zrozumieć ostatecznie trzeba samemu usiąść ze słownikiem lub głęboko wgryźć się w kontekst oryginału. Zobaczmy otóż, jak np. wygląda tłumaczenie fragmentu <em>Summy Teologicznej</em> św. Tomasza, w którym wykłada się teorię prawa naturalnego:</p>
<blockquote><p>Respondeo dicendum quod, sicut supra dictum est, ad legem naturae  pertinent ea ad quae homo naturaliter inclinatur; inter quae homini  proprium est ut inclinetur ad agendum secundum rationem. Ad rationem  autem pertinet ex communibus ad propria procedere, ut patet ex I Physic.  Aliter tamen circa hoc se habet ratio speculativa, et aliter ratio  practica. Quia enim ratio speculativa praecipue negotiatur circa  necessaria, quae impossibile est aliter se habere, absque aliquo defectu  invenitur veritas in conclusionibus propriis, sicut et in principiis  communibus. Sed ratio practica negotiatur circa contingentia, in quibus  sunt operationes humanae, et ideo, etsi in communibus sit aliqua  necessitas, quanto magis ad propria descenditur, tanto magis invenitur  defectus. Sic igitur in speculativis est eadem veritas apud omnes tam in  principiis quam in conclusionibus, licet veritas non apud omnes  cognoscatur in conclusionibus, sed solum in principiis, quae dicuntur  communes conceptiones. In operativis autem non est eadem veritas vel  rectitudo practica apud omnes quantum ad propria, sed solum quantum ad  communia, et apud illos apud quos est eadem rectitudo in propriis, non  est aequaliter omnibus nota. Sic igitur patet quod, quantum ad communia  principia rationis sive speculativae sive practicae, est eadem veritas  seu rectitudo apud omnes, et aequaliter nota. Quantum vero ad proprias  conclusiones rationis speculativae, est eadem veritas apud omnes, non  tamen aequaliter omnibus nota, apud omnes enim verum est quod triangulus  habet tres angulos aequales duobus rectis, quamvis hoc non sit omnibus  notum. Sed quantum ad proprias conclusiones rationis practicae, nec est  eadem veritas seu rectitudo apud omnes; nec etiam apud quos est eadem,  est aequaliter nota. Apud omnes enim hoc rectum est et verum, ut  secundum rationem agatur. Ex hoc autem principio sequitur quasi  conclusio propria, quod deposita sint reddenda. Et hoc quidem ut in  pluribus verum est, sed potest in aliquo casu contingere quod sit  damnosum, et per consequens irrationabile, si deposita reddantur; puta  si aliquis petat ad impugnandam patriam. Et hoc tanto magis invenitur  deficere, quanto magis ad particularia descenditur, puta si dicatur quod  deposita sunt reddenda cum tali cautione, vel tali modo, quanto enim  plures conditiones particulares apponuntur, tanto pluribus modis poterit  deficere, ut non sit rectum vel in reddendo vel in non reddendo. Sic  igitur dicendum est quod lex naturae, quantum ad prima principia  communia, est eadem apud omnes et secundum rectitudinem, et secundum  notitiam. Sed quantum ad quaedam propria, quae sunt quasi conclusiones  principiorum communium, est eadem apud omnes ut in pluribus et secundum  rectitudinem et secundum notitiam, sed ut in paucioribus potest deficere  et quantum ad rectitudinem, propter aliqua particularia impedimenta  (sicut etiam naturae generabiles et corruptibiles deficiunt ut in  paucioribus, propter impedimenta), et etiam quantum ad notitiam; et hoc  propter hoc quod aliqui habent depravatam rationem ex passione, seu ex  mala consuetudine, seu ex mala habitudine naturae; sicut apud germanos  olim latrocinium non reputabatur iniquum, cum tamen sit expresse contra  legem naturae, ut refert Iulius Caesar, in libro de bello Gallico.</p></blockquote>
<p>I teraz efekt działania <em>Google Translate</em>:</p>
<blockquote><p>I  odpowiedź należy stwierdzić, że, jak wyżej wskazano powyżej, prawo  natury wiąże się co do człowieka, który jest naturalną skłonność, wśród  których jest właściwy człowiekowi jest skłonny do działania według  rozumu. Jednakże należy do argumentu wspólne zasady, aby przejść do własnych, jak wynika z 1 Fiz. Jednak w inny sposób, idź na ten temat w system spekulacyjnych, w innym z przyczyn praktycznych. Albowiem  od spekulacyjnych powodu zatrudniała około szczególnie konieczne,  których nie jest możliwe w inny sposób niż są, bez wad, znajduje się w  konkluzjach prawdy własnej, tak jak na zasadach ogólnych siebie. Ale  z przyczyn praktycznych jest zatrudniony na temat warunkowych, w którym  są funkcjonowanie człowieka, i dlatego, nawet jeśli jest to we wspólnym  zmuszony przez pewne konieczności, o ileż bardziej schodzimy w dół do  własnych, tym bardziej okaże się, dociążone. Tak  więc, jest do spekulacyjnych samo jest z prawdy o wszystkich, a także  na początku niż w konkluzjach, choć prawda nie jest z nimi wszystko jest  znany we wnioskach, ale tylko na zasadach, które nazywane są &#8222;wspólne  koncepcje. W kwestiach praktycznych,  jednak nie samą prawdę lub praktycznych z nimi wszystkie prawość jak się  do właściwego, ale tylko tyle, ile wspólnych ćwiczeń, a także z tymi o  to, komu to jest prawość tym samym w ich własnym, nie jest równie znany  wszystkim. Tak więc, to jest jasne, że  jak do tych wspólnych zasad powodów spekulacyjnych lub praktyczne, jest  samą prawdą, lub z uczciwości wszystkich, i równie znane. Ale  jak do konkretnych wniosków spekulacyjnych powodu, prawda jest taka  sama dla wszystkich, nie jest jednak równie znane wszystkim, do  wszystkich ludzi, rzeczywiście prawdą jest, że trójkąt ma trzy kąty  równe dwóm kątom prostym, choć nie jest znany wszystkim. Jednak  w odniesieniu do poszczególnych wniosków z przyczyn praktycznych, a nie  ma prawdy lub prawości tym samym wśród wszystkich narodów, a nawet nie  do kogo jest to samo, jest równie znane. Wszyscy ludzie, rzeczywiście jest to prawo i prawda, jak to jest pytanie, zgodnie z rachunku. I od tej zasady wynika, jak zawarcie własnej że długi winny być spłacane. I  to, rzeczywiście, w przeważającej części jest to prawdą, ale może się  zdarzyć w konkretnym przypadku, że jest szkodliwy, a w konsekwencji  nadmierne, do spłaty długu, na przykład, jeśli dana osoba twierdzi, że  do wojny przeciwko państwu. I to jest to  tym bardziej okazuje się nie powiodą się, jak wiele możemy zejść do tych  danych, na przykład, jeśli można powiedzieć, że były przechowywane od  hotelu, z jak być świadczone na rzecz zastawu, lub tak, jak wiele dla  bardziej wyspecjalizowanych warunki, jakie postawił przed, tym więcej  będzie w stanie nie na wiele sposobów, tak że nie jest regulowany  przepisami i / lub utylizacji i / lub z nie płacąc. Tak  więc, należy stwierdzić, To jest prawo natury, jak na pierwsze wspólne  zasady, jest taki sam dla wszystkich, i zgodnie z prostoliniowości i  zgodnie z nim zapoznać. Jednak w odniesieniu do  niektórych własnych, które są wnioski wspólnych zasad jak to było, jest  taki sam dla wszystkich i dla większości, zgodnie z prostoliniowości i  zgodnie z świadomości, ale w bardzo nielicznych przypadkach może się nie  udać i jak na prawość, bo niektórych przeszkód (jak również w zakresie  wytwarzania i korupcji upadku charakter krótkim w  bardzo niewielu przypadkach, ze względu na bagaż), a nawet w odniesieniu  do wiedzy, a to ze względu na fakt, że w kilka osób, z pasji charakter  niemoralny, lub od złych nawyków, lub zły związek natury, tak jak w  dawnych czasach wśród Niemców, cieszących się napadu nie niesprawiedliwe  jest człowiek, choć jest to oczywiście sprzeczne z prawem natury, jak jest opowiedziana przez Juliusza Cezara, w książce o wojnie galijskiej.</p></blockquote>
<p><em>Disce, puer, latine, ego te faciam mociumpanie!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/google-translate-i-jezyki-klasyczne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Badanie opinii publicznej w oparciu o wypowiedzi w serwisach społecznościowych Onet.pl</title>
		<link>http://minakowski.pl/badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spolecznosciowych-onet-pl/</link>
		<comments>http://minakowski.pl/badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spolecznosciowych-onet-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 22:43:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jerzy Minakowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://minakowski.pl/?p=627</guid>
		<description><![CDATA[Na konferencji Social Impact 30 czerwca 2010 w Warszawie przedstawiłem, jak w ciągu kilku dni można opracować materiały dające podstawę do przygotowania solidnej pracy naukowej z dziedziny historii współczesnej. A konkretnie: dokonałem analizy klimatu, w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów na urząd Prezydenta RP i jak to się zmienia w czasie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na konferencji Social Impact 30 czerwca 2010 w Warszawie przedstawiłem, jak w ciągu kilku dni można opracować materiały dające podstawę do przygotowania solidnej pracy naukowej z dziedziny historii współczesnej. A konkretnie: dokonałem analizy klimatu, w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów na urząd Prezydenta RP i jak to się zmienia w czasie. Analiza oparta jest na próbce ok. 100.000.000 wyrazów wypowiedzianych w okresie 10 kwietnia &#8211; 20 czerwca 2010.<span id="more-627"></span></p>
<div>
<div id="__ss_4654583" style="width: 425px;"><strong style="display: block; margin: 12px 0 4px;"><a title="Badanie opinii publicznej w oparciu o wypowiedzi w serwisach społecznościowych Onet.pl" href="http://www.slideshare.net/minakowski/badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spoecznociowych-onetpl">Badanie opinii publicznej w oparciu o wypowiedzi w serwisach społecznościowych Onet.pl</a></strong></p>
<div style="padding: 5px 0 12px;">View more <a href="http://www.slideshare.net/">presentations</a> from <a href="http://www.slideshare.net/minakowski">minakowski</a>.</div>
</div>
<p style="text-align: center;"><object id="__sse4654583" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="355" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=socialimpact2minakowski-100630173139-phpapp01&amp;stripped_title=badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spoecznociowych-onetpl" /><param name="name" value="__sse4654583" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed id="__sse4654583" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="355" src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=socialimpact2minakowski-100630173139-phpapp01&amp;stripped_title=badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spoecznociowych-onetpl" name="__sse4654583" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
</div>
<p>Dopisek późniejszy:<br />
Nie wyjaśniałem tego w prezentacji, ale pojawiły się wątpliwości: to opracowanie obejmowało <strong>wszystkie komentarze, także te, które zostały potem usunięte w toku moderacji po zgłoszeniu naruszenia prawa</strong>.</p>
<p><strong>Dopisek kolejny: tu można obejrzeć w całości moje wystąpienie (<a href="http://www.social-impact.pl/?p=433">na stronie Social Impact</a>), jako ostatni.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://minakowski.pl/badanie-opinii-publicznej-w-oparciu-o-wypowiedzi-w-serwisach-spolecznosciowych-onet-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->
