Badanie opinii publicznej w oparciu o wypowiedzi w serwisach społecznościowych Onet.pl

Na konferencji Social Impact 30 czerwca 2010 w Warszawie przedstawiłem, jak w ciągu kilku dni można opracować materiały dające podstawę do przygotowania solidnej pracy naukowej z dziedziny historii współczesnej. A konkretnie: dokonałem analizy klimatu, w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów na urząd Prezydenta RP i jak to się zmienia w czasie. Analiza oparta jest na próbce ok. 100.000.000 wyrazów wypowiedzianych w okresie 10 kwietnia – 20 czerwca 2010.

Dopisek późniejszy:
Nie wyjaśniałem tego w prezentacji, ale pojawiły się wątpliwości: to opracowanie obejmowało wszystkie komentarze, także te, które zostały potem usunięte w toku moderacji po zgłoszeniu naruszenia prawa.

Dopisek kolejny: tu można obejrzeć w całości moje wystąpienie (na stronie Social Impact), jako ostatni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Analizy, Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Badanie opinii publicznej w oparciu o wypowiedzi w serwisach społecznościowych Onet.pl

  1. Zagłoba pisze:

    przedstawiłem, jak w ciągu kilku dni można opracować materiały dające podstawę do przygotowania solidnej pracy naukowej z dziedziny historii współczesnej. A konkretnie: dokonałem analizy klimatu, w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów na urząd Prezydenta RP i jak to się zmienia w czasie. Analiza oparta jest na próbce ok. 100.000.000 wyrazów wypowiedzianych w okresie 10 kwietnia – 20 czerwca 2010.

    Wbrew zapowiedzi nie dokonał Pan „analizy klimatu, w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów”, ale jedynie „analizy klimatu w jakim toczą się internetowe dyskusje na temat obu kandydatów na onecie.pl i które przez moderatorów zostały dopuszczone do umieszczenia na tamtejszym forum„.

    A więc po pierwsze (co – wbrew temu co Pan zapowiada – wyklucza bycie podstawą do przygotowania solidnej pracy naukowej, może być co najwyżej jednym ze źródeł) opiera się Pan tylko na zawartości jednego portalu, który ma – w tym względzie – „specyficzną” markę i to aż tak bardzo „specyficzną” że wiele osób nie wchodzi już na fora onetu, a niektórym dyskutantom, którzy przekroczą pewne granice np. w salonie24.pl proponuje się opuszczenie tego portalu i „powrót” na onet, że tam jest miejsce dla takich dyskutantów.

    Po drugie, jak wynika z niejednej wypowiedzi np. na salonie24.pl, moderatorzy forum onetowskiego mają bardzo szczególne zacięcie cenzorskie i np. wypowiedzi zbyt pozytywne dla jednego z tych kandytatów nie pojawiają się na nim, lub wycinane sa po krótkim czasie (a – wg poszkodowanych – chodzi o wypowiedzi w żaden sposób nie naruszące ani regulaminu forum onet.pl ani tym bardziej dobrych obyczajów).

    Tak więc Pana opracowanie winno podać istnienie owych zastrzeżeń i zawierać w analogiczny sposób opracowane wyniki z forum interia.pl albo wp.pl. Wtedy dopiero można by probować dokonywać analiz mających jakąś wartość naukową.

  2. @Zagłoba
    Myli się Pan, ale ma Pan prawo, bo nie wyjaśniłem tego wprost, więc dopisałem tę informację: wykorzystałem WSZYSTKIE komentarze, także te, które zostały potem usunięte (jako że naruszały prawo lub regulamin).

    Moje wystąpienie, którego Pan zapewne nie wysłuchał, było pokazaniem jak historyk może wykorzystać archiwa Onet.pl pisząc w przyszłości pracę o nastrojach społecznych w I połowie 2010 roku. Oczywiście, każdy historyk pisząc swoją pracę powinien dokonać krytyki źródeł. Ale równie dobrze historyk analizujący korespondencję prywatną wiosną 1914 roku także musi brać pod uwagę różne okoliczności, np. ówczesne prawo które nie dopuszczało pełnej wolności wypowiedzi.

    Jak to w historii – nie ma źródeł idealnych. Natomiast Onet.pl jest miejscem, gdzie toczy się tak ogromna masa dyskusji, że historyk nie może ich zignorować, jeżeli może mieć do nich dostęp. A oferta takiego dostępu była przedmiotem mojego wystąpienia na Social Impact.

    I jeszcze jedno – mam wielki szacunek do tego, co robi Salon24.pl. Nie jest wszak tajemnicą, że jeden z jego współwłaścicieli był przez długi czas redaktorem naczelnym Onet.pl, a drugi z nich pisał pierwszy poważny blog polityczny na Onet.pl. Nie jest też jednak tajemnicą, że ruch na Salon24.pl w porównaniu do ruchu na wiadomościach Onet.pl jest malutki i przez to Onet.pl jest miejscem nieporównanie bardziej reprezentatywnym: tu spotykają się wszyscy, niezależnie od poglądów politycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *